Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
Blog > Komentarze do wpisu
przyjaciele

są myśli, które nie pozwalają mi zasnąć.Przy czynnościach zwykłych myśli płyną, kadr po kadrze....
Żyjemy w różnych światach, oni pamiętają mnie z czasów, gdzie byłam podobna do nich, bardzo podobna, mniej stanowacza, bardziej cicha, wyciszona, ufna jak zawsze, roztrzepana i zabawna. Ja wiem, że tej osoby już nie ma.
Po latach zmieniło się wszystko, w zasadzie każdy z nich sformalizował swój związek przed Bogiem i państwem.Ostatni z nas będzie to czynił na wiosnę. A ja no cóz? nie sformalizuje swojego związku bo się nie da. Pewnie to kwestia tylko czasu a znowu przewróce swoje życie osobiste do góry nogami, a przecież tak pragnę stabilizacji, jakaby ona nie była ale jednak stabilizacja. To dlaczego zawsze wychodzi inaczej? mam takie ciągi decyzji, jak podejmę jedną złą za nią idzie kolejna i kolejna i już zapominam od czego się zaczeło. A przecież pragnie sie czegoś innego.  
Już padło nie jedne zdanie " teraz Twoja kolej" , z ust padły slowa " musimy się teraz tobą zająć" tak jakby to było coś co " musisz!". No właśnie wychowanie w rodzinach goraco wierzących, owocuje tym MUSISZ. Bo musisz to czy owo, musisz bo co by ludzie powiedzieli? to nie jest zgodne z czymś tam? a gdzie w tym wszystkim jest to czego ja chce? - nie ma.
Uciekłam od współnego biesiadowania w sylwestra, bo tak naprawdę uciekłam od pytań, dyrektyw i zyczeń jakby nie moich. Nie czuję sie silna by to znieść, ale muszę te konfrontację kiedyś uczynić.
Kocham ich i strasznie mi na nich zależy ale to już nie ten sam świat, oni mówią " izolujesz się" , a ja nie umiem zwyczajnie z nimi porozmawiać.Nie żebym nie ufała- ufam , ale wiem, że nie zrozumieją.
Kiedyś spróbowałam w akcie desperacji, po butelce wypitej z gwinta czerwonego wina powiedzieć coś co tkwi we mnie od 20 lat....
Powiedziałam ..... było milczenie..... i slowa " nie możliwe, że jest do tego zdolny" . I to było ostatni raz kiedy sięgnełam po alkohol i  po słowa.
Ta tajemnicę zabiorę ze sobą, gdziekolwiek pójdę. ...

sobota, 02 stycznia 2010, martyna2525

Polecane wpisy

  • koniec

    udaje sie w daleką drogę w głąb siebie.... Już noszę się z tą decyzją od dawna, ale ostatnie wydarzenia przechyliły szale i zdecydowałam zakończyć blogowanie. B

  • terapia

    nie wiedziałam, że bedzie aż tak ciężko. Dlaczego nikt nie informuję, że to trudne i niebanalne? Nie chce pewnych tematów ruszać, one są zamknięte już dawno, ro

  • gniew

    Jest tyle we mnie go, że przysłania mi ten łagodniejszy świat. Gniew ! strasznie ciężko jest mi opanować go. To on jest ponad mną. Tlumienie go powoduję, że wcz

Komentarze
2010/01/05 14:08:32
witaj martynko! przeczytałam kawałek twojego bloga i smutno mi się zrobiło, smutno jest mi z reguły ale teraz jeszcze bardziej, wiele z tego co przeczytałam jest również i we mnie, chociaż nie mam kłopotów z jedzeniem, autodestrukcja w moim wykonaniu to także nic w porównaniu z Tobą, a mimo to mamy wiele wspólnego..., twoja terapia to pierwsza próba? jak ci idzie? życzę powodzenia i duuuużo siły do walki...pozdrawiam gorąco