Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
wtorek, 31 stycznia 2006
dla Ciebie J.

"CZŁOWIEK JEST ODPOWIEDZIALNY NIE TYLKO ZA UCZUCIA,KTÓRE MA

DLA INNYCH, ALE I ZA TE, KTÓRE W INNYCH BUDZI"

Wczoraj długo płakałam , przed wczoraj, i pred przed i w zasadzie od paru dni tak jest.Płakalam bo nie chce tego co się dzieje, niechce a ciąglę wpadam w bagno tego wszystkiego. Wiesz nie chce Cię stracić , wzbudziłaś we mnie uczucia i emocje , których dawno nie było w moim sercu. Dałąs mi cząstkę siebie i swojej rodziny , i jestem Ci wdzięczna za to nie zawsze umiałam odwdzięczyć się za to - przepraszam.Dzis zrozumiałam że przyjażń nie polega na baniu ale tez na dawaniu i to dotyczy wszystkich nie tylko nas. Wiele dawałam innym , i chyba dlatego sie tak czuje teraz , ale nie umiałam dać Tobie tego czego byś chciała.
Zrozumiałam że nie jest wyjściem ani anoreksja, ani bulimia, ani samobójstwo, ani leki a tym bardziej nie narkotyki. Wychodząc z jednego badna wpadałam w drugie.
J. dziekuję że jesteś -przepraszam za to że sprawiam Ci ból tak często.

17:31, martyna2525
Link Komentarze (1) »
niedziela, 29 stycznia 2006
chcę byc lepszym człowiekiem

Dziś tragedia wywarla na mnie wielkie wrażenie, pewnie jak na większości z nas. Łzy same płyną po policzkach coraz częściej, gdy ja spałam inni walczyli o życie - świadomość straszna. Tyle płaczu, łez wylanych, bezinteresownej pomocy, krwi na rękach , ofiar, smutku ....pełno tego dziś mamy.
Tragedia wstrząsa tylko na jak dlugo? chciałabym być lepszym człowiekiem, tak bardzo chcialabym być mniej egoistyczna. Nie umiem panować nad swoimi emocjami dziś krzyczę na wszystkich słucham radia , płaczę nad ofiarami a nie umiem funkcjonować z żywymi , "bijąc ich" słowami. Odtrącilam przyjacół, ranię tych co pozostali, więc dlaczego płacze nad nieznajomymi??? Dlaczego ze mnie taka egoistką jest co? może to dwulicowość ? w Boga też już chyba przestałam wierzyć?

"Kiedy nadejdą nieszczęścia, za późno na ostrożność."

Seneka
19:41, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 stycznia 2006
Opowieść dla przyjaciela

"Będę mówić, przyjacielu. Najchętniej milczałabym, ale milczenia nie jest żadnym
 rozwiązaniem, milczenia nie wyjaśnia nic. A ja usiłuję wciąż na nowo wyjaśnić
 sobie i tobie, że to, co uczyniłam, nie było zdradą.
 Nawet wtedy, gdy zapragnęłam umrzeć, nie popełniłam zdrady i nie zawiodłam
 twojej wiary we mnie. I dlatego, przyjacielu, przeciw twojemu milczeniu
 będę się bronić słowami.
Chcę ci przypomnieć siebie taką, jaką byłam poprzez te wszystkie lata,
 które mijały nam wspólnie, dni -  podczas których nasze myśli płynęły równolegle świadome swej bliskości;
 wystarczyło napisać list, wyciągnąć rękę, żeby napotkać twoje słowa, 
twój przyjazny gest. Chcę przywołać naszą przeszłość, chcę,
 żebyś na tych kartkach, które białe jeszcze piętrzą się przede mną, 
odnalazł drganie mojego żywego serca. 

(...)
Atrament przewożę w garści ze szpitala do szpitala.
 Po drodze było zupełnie złoto. Drzewa umierają inaczej niż ludzie.
 Drzewa wyglądają tak, jak gdyby cieszyły się własna śmiercią.
 Wprawdzie potem będzie wiosna i one odkwitną znowu, 
ale ty wiesz, że nigdy nie można mieć pewności. 
No i skąd mogą wiedzieć o tym drzewa? 
Dla nich na pewno każda jesień jest ostatnia. 

(...)
Czym są pożegnania, przyjacielu? 
Jeszcze raz obejmuję spojrzeniem ściany, kolorowe kawałki płótna,
 wystające grzbiety książek na półce. 
Myślę poprzez narastający w uszach szum.
 Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie?
 Czy książki odwykną od dotyku moich rąk,
 czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? 
A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci 
równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała.
 Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia
 odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce.
 Na ziemi nie ma pustych miejsc.
(...) 

Halina Poświatowska....

22:22, martyna2525
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 stycznia 2006
zawaliłam

Dziś znowu zawaliłm jak było pare dni wcześniej, wcześniej atak trwał dłużej i był większy "przypłacony krwią" bo ...............myślałam, że dałam już sobie radę, a tu nie , niestety myliłam się ...samotność bo On znalazł sobie ta na która da mu szczęście, On też zasługuje na szczeście, które ja Mu nie mogłam dać. Bardzo chciałam by ułożył sobie życie, to dlaczego to tak boli co?dlaczego koszmar wraca, czy to pustką ? zazdrość ? samotność???

Dziś też zawaliłam i to publicznie, przy tłumie ludzi w centrum miasta nic mi już nie przeszkadzało - nic . Zjadając 2 pączki i paczkę ciastek a póżniej zwracając to publicznie do kosza na śmieci, na oczach ludzi -NIE CZUŁAM NIC!!!ta pustka mnie przeraża, to ciągłe okłamywanie samej siebie. Nie potrafię juz skupić się na wielu rzeczach i potrafię znów godzinami wpatrywac się w jeden punkt, nie myśląc o niczym...i najgorsze jest chyba to że jedyne co potrafie to grac znowu grać w teatrze mojego życia jak już jest dobrzei że znów jest jak dawniej.

Skoro, już wiem że wiesz nie będe tu już pisać bo nie będzie to wtedy szczere- przykro mi , to miał być mój kawałek podłogi a nie kogos kto mnie zna , i znowu łzy..........beznadziejności, nawet tu ..................jaka ja głupia jestem. Dziennika nie można bo czytają , bloga tez nie ...........................................................to już k o n i e c !!! 

18:37, martyna2525
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 23 stycznia 2006
zimno

Strasznie zimno, zakładam juz na sibie wszystko co mogę by sie ruszać a ciągle marznę. Spię w skarpetach pod 2 kołdrami i z termofrem , w domu ciepło a mnie ciągle zimno:( jak to jest że więcej kg a mi ciągle zimo. Waże już 42 kg chyba jakiś sukces "teraputyczny" ale dalej czuję że to nie to.Nie o kg mi chodzi ani o cm, chyba dalej nie zrozumiałam do końca tego co powinnam zrozumieć.
Pewne rzeczy nadal mnie przerazają , sprawiają że czuję się jakbym żyła w innym świecie, jakby to co wokół to tylko bajka a nie rzeczywistość.

Dziś widziałam ludzi bezdomnych grzejących się przy "koksiakach"  na ulicach mojego miasta. Pierwszy raz coś takiego widziałam na żywo, smutne to że są ludzie którzy mnie maja domu i rodzin które by ich przygarneły i nie pozwoliły zamarznąć :(

21:01, martyna2525
Link Komentarze (1) »
niedziela, 22 stycznia 2006
...
Przeszła kolejna fala porażek- cholera. Nie wiem ale jakos ten pech mnie nie chce opóścić. Wpadłam jak śliwka w kompot, pewnie jeszcze posiose konsekwencje tego przy najbliższej sesji i kolejnej.
nie wiem , czy człowiek musi wszystko od zera budować  by docenić jak ważne jest to co sie ma? Nie wiem czy mnie jeszcze coś zdziwi teraz, chyba już nie wiele rzeczy. Nie potrafię skupiać sie na tylu rzeczach na raz, najchętniej bym spacerowała po ulicach przyglądając sie ludziom i światu. Nawet zimno mi nie przeszkadza , u mnie jet minus 24 stopnie. Muszę zmobilizować sie jeszcze tylko dwa tygodnie , jedyne dwa tygodnie i odpoczne sobie.
10:31, martyna2525
Link Komentarze (1) »
środa, 18 stycznia 2006

W661 nie zgodzę się z każdym, kto tak mówi, nie chodzi mi tu o głaskanie i popieranie w chorobie- nie nie nie o to chodzi. Chodzi mi o wyrozumiałość, nie chodziłam na zajęcia bo nie byłam w stanie, nie byłam w stanie fizycznie i psychicznie. Ważąc 32kg nie miałam sił by pójśc po herbatę a nie mówiąc o uczelni, ja nie chce specjalnego traktowania ale szansy by zaliczyc ten rok. A jak ktoś choruje somatycznie przez jakiś czas, nie ma drugej szansy? przecież usprawiedliwiają to i nie ma większych problemów z tym, to dlaczego tak jest ze mną?
Każdy psycholog ma swoją własną metodę leczenia ed, i każdy pacjent jest inny, na inne rzeczy reaguje. Ja wiem na co ja reaguje, kiedyś ktoś powiedzmy " po psychologii" próbował mnie namówić na leczenie, przedstawiając fakty że umrę, że nie dożyję jakiś tam dat w moim życiu itp. robil to siłą, krzykiem, pretensjami .................uciekłam.Inna osoba, wcale nie musiała kończyć specjalistycznych studiów, a jest poprostu matką i kieruje się sercem postepowała inaczej spokojniej, cieplej.............i jest obok już pare miesiecy  i chyba dzieki niej przybyło mi pare kg i zmieniłam troszkę sposób myślenia. 
Nie chcę tu tłumaczyś siebie czy kogokolwiek, wiem tylko że ed jest głodem miłóści i że krzykiem nie zmieni sie a raczej spowoduje bunt. Ja uważam że dotchnełam dna, że dzieki ciepłym słowom i dobroci otrzymanej odbiłam się i powoli idę ku górze, bardzo powili by trudniej było spaść. Nikt mnie nie głaskał i nie mówił " jaka jesteś biedna" tylko dawał nadziję " dziś nie wyszło jutro jest nwy dzień spróbuj od zera" i było wiele upadków i wiele łez, bezradności, pretensji...........ale teraz jest już lepiej, jestem mocniejsza by walczyć mimo, że czasem nie jest tak jakbym chciała. Nauczyłam sie pisać o swoich uczuciach, emocjach  uczę sie mówić o nich. Ciągle sie uczę i ciąglę walcze o normalność dnia codziennego. 

10:59, martyna2525
Link Komentarze (2) »
sobota, 14 stycznia 2006
Nie wiem czy to jest terapia ? ona wykłada psychologię i pracuje jako psycholog czynnie,poprostu nie rozumiem tego , dała mi do napisania prace dodatkową by zaliczyć tą nieobecność. Dobre duchy wstawiły sie u niej za mnie, informując ją o " moim stanie zdrowia", i teraz mam na głowie jeszcze  anegdoty " psychologiczne " dotyczące lecznia ed i o tym jak rozmawiać z osobami chorymi i jak je traktować , tylko czy ja muszę być świadoma  że oni to wiedzą i muszę słuchać tego? Jak zalicze tą sesję to chyba będę spokojniejsza i będe mogła zasnąć chyba bez stresu ....tylko by ją zaliczyć.
Świat nie kręci się tak bardzo wokól tego co jem, poprostu jem kiedy jestem glodna , nie kontroluje tego ile i jak tylko wtedy kiedy odczuwam głód- przynajmniej sie tak staram , często wychodzi ale zdarzają sie wpadki :( tylko czasem słyszę " za malo jesz" albo ' gdzie ty to wszystko pomieścisz skoro takaś chyda?" . A jakie oni maja prawo by oceniać? staram sie zapomniec a oni ciągla pamietają i przypominają mi bym czasem nie zapomniała że choruję .  :((((((((((((
20:52, martyna2525
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 stycznia 2006
psycholog
Czy psycholog nie powinien inaczej patrzeć na świat ? czy ten zawód nie wymaga większej wrażliwości ? jakiś dodatkowych "par oczu"?
Atu zwykła pani psycholog zamyka mi droge dalej, poprostu skreśla mnie bo nie byłam na kilku jej wykladach i nie dopuszcza mnie do egzamiu. Wie  że choruje od koleżanek " dobrych" , i wie ze nie byłam w stanie chodzic na zajęcia i nie tylko jej  ale ogólnie  wszyscy jakoś to uwzglednili a ona ma opory- nie rozumiem tego. Normalnie jak wszyscy chcę podejść do egzaminów. Nie chcę specjalnego traktowania , tylko ludzkiej wyrozumiałośći , teraz dam sobie juz radę, naucze sie i zdam - jak wszyscy. Cholera przecież nie może mnie tak poprostu uwalić na konieć :(
22:26, martyna2525
Link Komentarze (5) »
niedziela, 08 stycznia 2006
pierwszy sukces

Sukces  waga prawie 39 kg. Tak na serio i trochę bardziej chce mi się żyć niż kiedyś. Nie znikneły problemy, ale dałam sobie więcej czasu na podejmowanie decyzji. Trudno chyba za zdrowie zapłace cene studiów , bo nie moze zrozumieć wykładowca że nie byłam wstanie chodzić na zajecią jak się żle czułam. Niestety chyba nie wszyscy jesteśmy ludzmi , a litości nie chcę żadnej , widocznie niektórzy maja fabnomenalne zdrowiei tyle . Moze i tak się zdarza, a moze mnie wsadzono do worka tych co " kombinują" - w zasadzie chyba już mi wszystko jedno jak to wszystko jest i będzie , jeśli nie można inaczej - poddam się. chcę być zdrowa teraz tylko tyle i aż tyle , reszta sama jakoś sie musi ułozyć.

:)

20:19, martyna2525
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2