Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
piątek, 15 stycznia 2010
koniec

udaje sie w daleką drogę w głąb siebie....

Już noszę się z tą decyzją od dawna, ale ostatnie wydarzenia przechyliły szale i zdecydowałam zakończyć blogowanie. Byłam tu 5 lat i chyba o 5 lat za długo. Może kiedyś wrócę do blogowania ale poszukam swojego miejsca w sieci gdzieś daleko.

"Powiedź mi...

Jak głęboko tam jest?
Jak długo się spada,
by dosięgnąć dna
tak, do końca?
I co tam jest, na dnie?
Czy ciemno jest?
Czy nie ma tam nic?
A może coś jest…
Może tam słońce
jaśniej świeci…
może trwa tylko noc…
a może tylko dzień?
Jak tam jest?
Może ciszy tam brak…
Może światła inny blask.
Może niebo bez gwiazd,
A może go brak…
Ty byłeś już tam….
Mówisz, że strach?
Że, ciemno tam jest?
Że, pustka…i nic?
Że, tylko wyje wiatr?
Że spokój tam trwa…
I życia tam brak…
Nie myśli się nic…
Bo myśli jest brak?
Nie tęskni się….
Nie pragnie….
Nie cierpi…
Nie czeka…
Tam nic nie boli?
Nie ma krzyku i łez…
A miłość?
Czy miłość tam jest?
Nie….
Więc, miłości tam
nie ma…
Dlaczego jej brak?
Bo kochać…to ból…
A bólu przecież
tam nie ma…
Było ci źle?
Czy bałeś się?
Nie? Nie czułeś nic?
Nie, strachu tam
też nie ma…
Byłeś tam sam?
Mówisz, że nie…
Więc kto tam był?
Dlaczego milczysz?
Powiedz mi….
Nie mówisz nic.
Nie, nie powiesz mi…
Ja wiem…
Wiem, było ci źle…
I bałeś się….
I nie chcesz o tym
powiedzieć…
Więc, nie mów nic,
i tak to wiem.
W połowie drogi
byłam tam…
Dlaczego wróciłam?
Nie wiem….
A głos?
Czy głos jakiś był?
Jak dzwon…
Odbity echem
od gołych skał…
I w uszach dzwoni…
W bezdźwięku trwa,
a słyszysz go…
Wciąż dzwoni tak.
A mówi, co?
Że czeka wciąż…
Woła, ze mną bądź…
Szepcze i kusi….
Mówi, z ukrycia wyjdź
I nawołuje… przyjdź"

dziekuję wszystkim i do zobaczenia gdzieś, kiedyś....

19:42, martyna2525
Link Komentarze (9) »
środa, 13 stycznia 2010
terapia

nie wiedziałam, że bedzie aż tak ciężko. Dlaczego nikt nie informuję, że to trudne i niebanalne?
Nie chce pewnych tematów ruszać, one są zamknięte już dawno, rozdrapywanie tych starych ran spowodowało strach " znowu go widzę" i sny których nie chcę. To wszystko zaowocowało, wzrostem dennego nastroju i nieogarnionej chęci by dać sobie z tym spokój, by odpocząć, raz na zawsze..... objawy przybrały wzmożoną siłe + te niebezpieczne, wieć skoro mam traktować terapeutę  serio powiedziałam jej co chcę a czego nie chcę i dlaczego tak a nie inaczej? uszanowała moją decyzję.
Jednak powiedziała coś, co już słyszałam, zwłaszcza w ostatnim czasie dość często, że " najlesze dla mnie w tym momenie było by leczenie szpitalne". Nie zgadzam sie na oddział jakikolwiek! tak jak nie zgadzam sie na leki jakiekolwiek, nie mam depresji, czy innych takich czuje sie dobrze.
Czuję się wściekle rozdrażniona.... nie  obiecam, że od jutra wszystko będzie cacy i że będę grzeczną dziewczynką , bo nie rzuca się słów na wiatr, ale postaram się z całych sił by przetrwać i poskładać te puzzle mojego życia. Ja tylko proszę NIE SIŁĄ! kiedyś już było siłą i wyszło z tego..............

21:59, martyna2525
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 stycznia 2010
gniew

Jest tyle we mnie go, że przysłania mi ten łagodniejszy świat. Gniew ! strasznie ciężko jest mi opanować go. To on jest ponad mną. Tlumienie go powoduję, że wcześniej czy póżniej i tak rozpedzi się i przeskoczy barierę kontroli i ruszy .... a wtedy to tylko uciekać - od siebie najtrudniej mi uciec....

i tylko w jedną stronę.

19:05, martyna2525
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 11 stycznia 2010
jestem
głupia, głupia , głupia głupia idotka idiotka, głupia , nienawidze nienawidzę nienawidzę nienawidzę nienawidzę nienawidzę nienawidzę nienawidzę
20:32, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 stycznia 2010
odwiedziny
Przyszła do mnie, niezapowiedziana, pewnej nocy 3 dni temu. Przyszła wraz ze słuchana muzyką, z czasów gdzie była przy mnie zawsze. Dziś zapytałam Ją:
- po co przyszłaś?
- by Ci udowodnić że możesz, że warto już wiesz, ale że możesz to zrobić.
Wracała czasem jak ktoś bliski w odwiedziny ( tylko Ona nie jest już kimś bliskim) raz na kilka miesięcy ale zostawała tylko jeden dzień, pokazała że sniadanie i kolacja to tylko szklanka wody a obiad to banan. Tym razem przyszła wraz ze zmeczeniem, nie lubię gdy tak przychodzi, tracę czujność i daję się wmanipulować w jej grę i tak została 3 dni.Boję sie że nie zechce odejść jeśli jej nie wyrzucę w własnej głowy, wew. krzyczę ODEJDZ IDZ PRECZ! a ona tylko się śmieje i mówi MUSISZ.
Wie, że stając codziennie na wagę to co widzę nie jest ok- ale ma być n o r m a l n i e , że siadajac do codziennych posiłów, pojawia sie kontrola i strach- a ma być n a t u r a l n i e.
Niech tylko zniknie i pójdzie sobie, a resztę załawie sama ...
19:46, martyna2525
Link Komentarze (1) »
piątek, 08 stycznia 2010
19:01, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 stycznia 2010
silna?

Ponoć jestem " silną osobowością" hmmm, nie wiem , na ten temat musieliby się wypowiedzieć ludzie, którzy dłużej mnie znają a zwłaszcza Ci, którzy wiele dla mnie znaczą.Tylko ta silna osobowość, może dzwigać ciężary świata innych do momentu kiedy nie dojdzie do punktu, gdzie tylko skok będzie jedynym wyjściem z sytuacji. A spadająć leci prostu na dno bo nie umie się złapac czegokolwiek.


Dziś już wiem, że zasługuję na talerz gorącej zupy i tab witaminy. Póki co oganełam się i jutro wracam w ten wir całodziennych nieobecności i " wielu spraw" - bo jestem specjalistą od spraw beznadziejnych. Co prawda jakiś czas temu padło hasło " gdzie diabeł nie może tam martynę pośle" i tak zostało. Dlatego ruszam ..... bo chyba chcę, ciągle chcę.

16:29, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 stycznia 2010
upadek z 10 piętra ludzkości

kilka dni z życiorysu wycięte kolejny już raz.przerzygane i przespane. zawalone terminy, terapia, praca.... rozsypałam się totalnie. spanie -jedzenie -rzyganie-spanie... upokorzyło mnie życie

I znowu jutro posprzątam łazienke, odsłonię okna zrobię makijaż i pójdę do ludzi do następnego razu.

21:47, martyna2525
Link Komentarze (1) »
niedziela, 03 stycznia 2010
nowy rok

przyniósł mi jak  na razie dozę adrenaliny starczający na kilka tygodni dla innych. Większość nocy spędziłam w łazience, jako najbezpieczniejszym i najmniej ludnym miejscu w mieszkaniu.Nie, nie, nie na tym co zawsze tym razem nie, łzy też nie płyneły - nie umiem jeszcze płakać.
Ktoś bliski wystraszył mnie do tego stopnia że drżało mi nie tylko serce. Gdy otorzyłam drzwi wiedziałam że coś nie gra, znamy sie już tyle lat:
- oddaj- prosze
- nie mam
- wiem że masz, prosze
oddała 2 opakowanie- ulga.
- chcesz pogadać?
- chodzmy na spacer.
mnie też spacer uspokaja, wychodzenie problemów spacerowanie ułatwia mówienie, nie trzeba patrzec prosto w oczy, zawsze można uktryć łzy...
Utuliłam i drżałam resztę nocy czy to co skonfoskowałam było tym co miała, czy też inne które zdążyła sobie zaaplikować.

Życie boli, radzenie sobie z nim również. Potrzeba rozwagi....
Samotność potrafi zabić.

21:01, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 stycznia 2010
przyjaciele

są myśli, które nie pozwalają mi zasnąć.Przy czynnościach zwykłych myśli płyną, kadr po kadrze....
Żyjemy w różnych światach, oni pamiętają mnie z czasów, gdzie byłam podobna do nich, bardzo podobna, mniej stanowacza, bardziej cicha, wyciszona, ufna jak zawsze, roztrzepana i zabawna. Ja wiem, że tej osoby już nie ma.
Po latach zmieniło się wszystko, w zasadzie każdy z nich sformalizował swój związek przed Bogiem i państwem.Ostatni z nas będzie to czynił na wiosnę. A ja no cóz? nie sformalizuje swojego związku bo się nie da. Pewnie to kwestia tylko czasu a znowu przewróce swoje życie osobiste do góry nogami, a przecież tak pragnę stabilizacji, jakaby ona nie była ale jednak stabilizacja. To dlaczego zawsze wychodzi inaczej? mam takie ciągi decyzji, jak podejmę jedną złą za nią idzie kolejna i kolejna i już zapominam od czego się zaczeło. A przecież pragnie sie czegoś innego.  
Już padło nie jedne zdanie " teraz Twoja kolej" , z ust padły slowa " musimy się teraz tobą zająć" tak jakby to było coś co " musisz!". No właśnie wychowanie w rodzinach goraco wierzących, owocuje tym MUSISZ. Bo musisz to czy owo, musisz bo co by ludzie powiedzieli? to nie jest zgodne z czymś tam? a gdzie w tym wszystkim jest to czego ja chce? - nie ma.
Uciekłam od współnego biesiadowania w sylwestra, bo tak naprawdę uciekłam od pytań, dyrektyw i zyczeń jakby nie moich. Nie czuję sie silna by to znieść, ale muszę te konfrontację kiedyś uczynić.
Kocham ich i strasznie mi na nich zależy ale to już nie ten sam świat, oni mówią " izolujesz się" , a ja nie umiem zwyczajnie z nimi porozmawiać.Nie żebym nie ufała- ufam , ale wiem, że nie zrozumieją.
Kiedyś spróbowałam w akcie desperacji, po butelce wypitej z gwinta czerwonego wina powiedzieć coś co tkwi we mnie od 20 lat....
Powiedziałam ..... było milczenie..... i slowa " nie możliwe, że jest do tego zdolny" . I to było ostatni raz kiedy sięgnełam po alkohol i  po słowa.
Ta tajemnicę zabiorę ze sobą, gdziekolwiek pójdę. ...

11:53, martyna2525
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2