Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
piątek, 25 listopada 2005
próbuje....
Próbuję jeść normalnie , ale choruje po zwykłym jedzeniu, zjadłam kajzerkę jedną małą bółke i żołądek swiruje.Waże mniej wieczoram niż rano, jak to jest cholera możliwe , bo tego nie rozumiem?
Nie mam czasem sił do tego wszystkiego...........
21:45, martyna2525
Link Komentarze (1) »
środa, 23 listopada 2005
zrozumienie języka uczuć jest kluczem do bycią panem samego siebie

SZCZĘŚCIE, NIE POLEGA NA OSIĄGANIU, LUB ROBIENIU CZEGOŚ.

                   TO STAN BYCIA , NIE DZIAŁANIA........

Chyba nie spadam już,albo spadłam już najniżej jak tylko mogę na chwilą obecną. Zdałam sobie sprawe z wielu rzeczy , wiem że dużo jeszcze musze się nauczyć by godnie żyć - tak godnie.Staram się mówić: byłam zła na siebie- nie jestem zła, nienawidziłam siebie przez tyle lat - nie nienawidzę się..... to  ma pomóc uwierzyć ,że przeszłość była i nie mam na nią już wpływu. Zostawiam przeszłość , od korzeni sie nie odetnę, nie wyrzuce złych wspomnień, bólu , poczucia bycia zerem, ale moge spróbować zacząć odczuwać nowe emocje , stany.

Teraz mi troszkę smutno, odczuwam zniechęcenie może  to tylko zmęczenie? wczoraj była wielka "burza" w moim sercu, umyśle, rodzinie................wniosek: chyba możemy liczyć tylko na siebie i sobie ufać.
Tyle lat nie umiałam tego robić, czy potrafie teraz?????????

09:30, martyna2525
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 listopada 2005
wiem...............
 wiem że nie mozna tak.....................
16:02, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 listopada 2005
.....nie ma....

Postanowiłam w końcu wziąść się sama  za siebie.Postanowiłam wyjść do ludzi, i wyszłam.Zaplanowałam całość do perfekcji, tylko że nie byłam w stanie zaplanować reakcji ludzi na mnie samą. Rok temu też tam byłam, tylko jakies 20 kg cięższa. To co słyszałam - udając że nie słyszę , to co widziałam.zostało we mnie ....starałam się powstrzymać łzy , łzy bólu.Udało się - uśmiechałam się , bawiłam , nawet starałam się potańczyć, choć sprawiało mi to ból prawie fizyczny. A dziś nad talerzem zupy, łzy same spływały , duże i szczere mimo  iż sobie tłumacze , "to nie twoja wina"- czuję się winna , tak strasznie winna. Mówię sobie " nie krzywdz się , nie warto, nie masz wpływu na nich" robie to , sięgam po dostępne środki.Tłumacze sobie ze NIE, a i tak robię to......wiem przecież, że ból fizyczny nie złagodzi bólu duszy- więc po co to robię??? po co robię sobie krzywdę?- bo to silniejsze ode mnie- chyba tylko tyle potrafię sobie powiedzieć.Wiem, że za innych nie odpowiadam.........a mimo to....

Przynajmniej płakać już umiem , odblokowałam sie w końcu po tak długim czasie .................łzy oczyszczają pozwalałą pozbyc się złych emocji, więc może nie bedę potrzebować ostrych narzedzi...może już nie. Potrafię godzinami spacerować , spaceruję bez celu  idę do przodu i daleko , wracam gdy pojawiaja sie pierwsze zawroty głowy......................................

NIE CHCE ŻYĆ W ŚWIECIE STRACHU
NIE CHCĘ ŻYC W ŚWIECIE BÓLU NIE CHCE ŻYĆ W ŚWIECIE CIERPIENIA ... 

23:16, martyna2525
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 listopada 2005
nie to chyba nie tak...
Wiem że 600kcal to mało , ale nie moge wyrzucić kalkulatora kcal z głowy - nie potrafie. Jest prawie 10 rano , juz nie spie od 4 godzin i co? tylko 50 kcal to sniadanie tylko tyle  mimo że wiem że mało , coś nie pozwala mi więcej.PRZEPRASZAM :(
09:44, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 listopada 2005
smutno....

Jakoś dzisiaj tak smutno mi, nie wiem dlaczego?

Dzis również pierwszy dzień bez "wspomagaczy" i nie czuję się dobrze z tym, nie wiem może ja juz nierozróżniam co jest dobre dla mnie a co nie.Niby staram się jeśći mogę sobie powiedzieć że jem , coś zawsze......i to ta strona USPRAWIEDLIWIAJĄCA.A prawda gdzie ? jem , ale nie przekraczam 600kcal na dobę , zanim przełknę kęsa wiem, ile on ma kcali ile mi"przybędzie" i gdzie, i ta waga! dziś wyskoczyło 33.900 nie można tak! Zawarłam pakt sama ze soba 40kg - muszę ważyć i już.Do tej pory psychicznie wysiadałam a teraz jeszcze fizycznie.Organizm broni się, na jedzenie reaguję bólem już nie tylko psychicznym ale różnież i fizycznym.Co mi jest???

16:59, martyna2525
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 listopada 2005
dlaczego?

Dlaczego ludzie innych ranią? wbijają im nóż gdy tylko sie odwrócą? dlaczego potrafimy tak byc perfidni??? nawet dla najbliższych , albo zwłaszcza dla nich?

Zawiłowości świata , których nie mogę zrozumieć i zaakceptować. Dlaczego za swoją uczciwość  i szczerość dostajemy po d..... zamiast być wynagrodzonym? dlaczego ci co grają nie fer, biorą od życia to co najlepsze, a inni z zasadami nieumiejący kablować są poniżani i w rezultacie wycofują się.

Coś tu chyba nie gra!!! Swiat wywrócił  się do góry nogami, zamiast preferować dobro , my tolerujemy zło.....................nawet w najgorszej bajce wygrywało zawsze dobro ..........u nas niestety wygrywa zło!!!!!!!!!!!!!!!

DLACZEGO??????????????????

15:50, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 listopada 2005
Zmierz się ze swom problemem już dziś ,jutro jego rozmiar może Cię powalić
Zmagam się z z problemem dnia wczorajszego i przedwczorajszego...........gdyby na bierząco załatwiała swoje sprawy, teraz pewnie byłabym zdrowsza.......i bez takich tyłów.Ale nawet tyły się udaje czasem nadrobić...
14:29, martyna2525
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 listopada 2005
"Na żadnym zegarze nie znajdziesz wskazówki do życia."
"Pocieszając przyjaciela nie mów nic, bo słowami i tak nic nie zdziałasz. Dziel z nim smutek w ciszy. Swoją obecnością wyrażasz wszystko co chciałbyś mu powiedzieć."

Refleksja z uciekającego czasu , brakuje mi Was moi bliscy , przyjaciele ............zły los zabrał was za wcześnie, nie pozwolił  mi sie  nacieszyć  Wami na tym swiecie.Dlaczego tak wcześnie zostawiliscie ten świat? smutny ten miesiąc i smutne me serduszko pełne refleksji .......


Wieczne odpoczywanie.......

17:17, martyna2525
Link Komentarze (1) »