Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
wtorek, 04 listopada 2008
Nowa szansa.
Czuje się jak cyklofrenik, płacze i śmieje sie naprzemiennie. Pewnego dnia rano wychodząc od lekarza dowiaduję sie, że mam kolejny rzut RZS, za 2 godziny okazuje się, że mam nową pracę za lepsza kasę i szanse rozwoju.
I pracuję sobie 2 dzień i jest naprawdę ok, atmosfera, obowiązki.Kolejny raz zmieniam otoczenie i zmieniam wszystko na lepsze, a przez ten listopad to nie umiem sie z tego cieszyć. Mój nastrój jest na granicy podłogowej, chce mi się spać, najchetniej odpoczełabym do marca.Nie chcę mi się nigdzie wychodzić, zaniedbuję przyjaciół, nawet to że urzadzam własne M mnie nie cieszy. Siedze do nocy z pęzlem w dłoni i patrze w sufit, tak mija kolejne popołudnie. 
Wiem przeciez to początek tych trudnych dni, tak jak wiem z co ten mój nastrój przewiduje. Znam to. Nie mogę jeść kolejne 3 kg niżej.
Taka jakaś melancholia jesienna znowu się przyplątała , a teraz mnie oceniają poznaja - jak to w nowym środowisku pracowniczym. 
18:52, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 listopada 2008
[*]
Dziś jest ich świeto, tych zagubionych tych co odeszli, tych co pozostają w naszej pamięci na zawsze. Cmenarz, na którym spoczywaja moi bliscy jest na wzgórzy gdzie rosną kasztany, jest aleja pełna lisci .Spacerując tam wśród anonimowych tłumów , czulam smutek- czułam jak łzy kapią mi bo tak brakuję mi ich tutaj.Wiem, może to egoistyczne.
(*) 
16:57, martyna2525
Link Dodaj komentarz »