Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
niedziela, 28 maja 2006
refleksja

Kilkaset tysięcy ludzi na Błoniach czekało i modliło sie. Całą noc czuwali mimo przerażliwego zimna i deszczu. Czekali, czuwali, modlili się , tańczyli i spiewali. Niesamowita atmosfera, naładowanie akumulatorów na wiele dni, tygodni a może i miesięcy.
A gdzie ja byłam? co robiłam?
nic.........użalałam się nad sobą.Tak poprostu, bo znowu dół, znowy jedzenie - nie jedzenie, tak w kółko 8 lat.Mimo telefonów, że maja bilety dla mnie, że wszystko jest załatwione wystarczy powiedzieć TAK! - przecież to moje kochane miasto- mój Kraków. Ja mówiłam NIE , ciągle mówię NIE- drażni mnie to i denerwuje- dlaczego tak jest? bo to nie dla przekory  tak jest poprostu. Wiem, że ten czas mogłam inaczej spędzić- lepiej - mądrzej. To była szansa by zrobić coś dla siebie, pierwszy raz od dłuższego czasu dla siebie coś dobrego. Nie wiem czy wybaczę sobie to, że zmarnowałam szanse na wejście wgłąb siebie? i może przerwanie tego łańcucha złych zdarzeń w moim życiu.

22:27, martyna2525
Link Komentarze (1) »
przeddzień
Pisze przeddzień swoich 26 urodzin.

Wiele się zmienia we mnie, tysiące myśli mi przebiegają przez głowe, jak nigdy nie wiem gdzie iść? co robić? jak przeżyć? jak uchronić sie przed kolejnymi ciosami od ludzi , świata i przede wszystkim siebie.Stoje na rozstaju dróg i czekam, tylko na co czekam?
Chciałabym sobie złożyć życzenia urodzinowe - by wytrwać TU i TERAZ. Wy  zrozumieć to co nie mogę zrozumieć, by poczuć to co nie czuję, by pokochać tych, których nie kocham, by przebaczyć tym, co chcą wybaczenia,...................jako prezent chcę sobie dać NADZIEJE.tylko tyle nadzieję...
15:22, martyna2525
Link Komentarze (3) »
piątek, 26 maja 2006
smutno jakoś

Dzień Matki


 czy kiedyś powie ktoś do mnie  mamo.....

20:15, martyna2525
Link Komentarze (1) »
czy ja nie wierzę już w nic?
Przyjechał do Polski Benedykt XVI , a ja nie czuję już nic. Nie ma tych emocji, łez w oczach,tego wszystkiego gdy ON sie pojawiał.Te tłumy, śpiew, czuło się Boga w tym wszystkim, czuło sie wspólnote i ładowało akumulatory na najbliższe miesiące.Więc co sie teraz stalo ze nie czuję nic? czy w nic juz nie wierzę?
czym dla mnie jest Bóg? nie czym powinien, ale czym jest? zastanowie sie i odpowiem........
15:59, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 maja 2006

Dziś wiem, że to co robiłam i robię Sobie, to zwyczajna próżność różnie tłumaczona przezemnie!

 i  i jeszcze to próżność i egoizm wielki egoizm.........

22:42, martyna2525
Link Komentarze (1) »
dziś uświadomiła sobie że ...
Uzależniłam się od jeszcze jednej rzeczy- ludzi.Są jednak osoby którę sa mi bliskie strasznie bliskie i strasznie mi ich brakuję gdy ich nie słysze i nie czuję obok. Czy to pozytywne uzależnienie? może choć to będzie pozytywne?
20:14, martyna2525
Link Komentarze (1) »

               " To jest być może to , czego szukamy przez całe życie,
                      i tylko to, największa z możliwych udręka, aby stać się 
                            sobą zanim umrzemy"
                                                           LOUISE-FERDINAND CELINE

Czuję się żle, od dwóch tygodni w zasadzie, nie wiem co to jest ani, jak sobie z tym poradzić. Romowa nie wystarcza, czuję że słowa, które nawet wydają mi się logiczne i sensowne przelatują i nie trafiają we mnie, zachowuję sie jak głucha. Nie potrafię utrzymać się jakiejś pozytywnej myśli, -żadnej widzę na ulicach smutnych żebrzących ludzi, nie widzę tych zakochanych i owładniętych wiosennym słońcem- mimo że wiem iż istnieją.To nie jest depresja choć niektórzy chca mi to wmówić- nie to nie to. Poprostu w życiu nie mam takich rzeczy, które by mogły mi pomóc w jakiś sposób. Zawsze marzyłam o cieple rodzinnym - nie ma go i chyba nigdy go nie było,pragnę pokochać kogoś kto zaakceptował by mnie z tym moim całym balastem doswiadczeń- jak na razie kocham kogoś bez imienia i twarzy.
Mam nadzieję ze uda mie się zakończyć sesję w terminie by po wakacjach zacząć wszystko od nowa , by odpocąć i nie myśleć o tym co sie wokół działo.

         "Dokonam w moim umyśle zwrotu,
          Zapomne o świecie, zapomnie o ludziach, zapomnę o śmierci,
          zapomne o wszystim i zobaczycie że się zmienią.
          Mówię wam to, gdyż zaczęła się zmiana
          Od błekitnej niedzieli.
          Wiecie , że ona jest piękna."
                                       J.Morrison 
 

09:59, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 maja 2006

 rano budzę się z kacem zycia

pragnę odejść

znam kilka potencjalnych samobójcóa

to nic Panie Boże-

mawiam

przecież bywa i tak

że nas ratują

kiedy śnimy o miłości

która nie może się spełnić

i wtedy powoli chlejemy wódę ćpamy wieszamy się

tak zwyczajniena rurach w łazience

a póżniej nas odcinają jak pępowinę

i już możemy modlić sie do Boga którego zabraklo

jak życia jak wódy czy narkotyku

....

a jutro od nowa się uchleję odziennością

i obudzę się z kacem życia.

                          B. Rosiek

18:46, martyna2525
Link Komentarze (1) »

Przeczytałam dziś książkę Barbary Rosiek "alkohol,prochy i ja", lubie ją, tak bardzo jest podobna do mnie- zagubiona , przestraszona.......tak bardzo
Zacytuję kilka tekstów wyjętych z tej książki a przedstawiające moje uczucia z "kiedyś"- ale jednak.

Słowo rzucone w twarz niekiedy zabija i nie pozostawia cienia szansy na odciecie pętli.(rzeczywistość)

Zaczeło się od uratowania mnie z próby samobójczej, na tyle poważnej, że prawie udanej, ale przeliczyłam się z siłąmi współczesnej medycyny, a także Boga.

Wolność była zmorą, którą trzeba było przetrwać.Chcę umrzeć, wyznaczam kolejne kresy swego bytowania na ziemi.

Zagłuszam lęk.(realnośc jake często do mnie wraca)

Nawet moi przyjaciele nie pytali.( nie pytali)

Jestem tylko człowiekiem po prochach i wódzie (ja po prochach i żarciu)byłam za szybą.

Pragnełam pomocy, bo znowu przekraczałam granice.( i dziś też przekraczam)

Świat przepływał przez moje ramiona. Cóż mogłam się ratowac samam lub zostać ubezwłasnowolniona.

Łapie mnie dół to normalne po wyżu.

Ciemność przecież dopiero przede mną.

Nie lubię być oszukiwana, ale inni oszukiwali mnie dla tak zwanego mojego dobra.Przestałam ufac najbliższym, a inni mnie nie obchodzą.

Nastolatek jst biedny w naszym systemie kultury. Ma milczeć i wybaczać.Póżniej alebo spokojnie przewartościowując swój świat, albo bijąc głową w mur, by przetrzymać samego siebie.

Nie ma lekarstwa na chorą duszę.

Gdy uspokaja się dusza pojawiają sie łzy, czułam , że mogę zdążyć pokochać.

Gram zazwyczaj o życie.

Jej łzy mnie osaczają.

Nie płaczę, to tylko żal wymieszany z cząsteczkami bólu, które pozwalajanie zapomnieć.

...Osobe o ogromniej wrażliwości, pomagającą w cierpieniu, umiejącą przytulić i pokochać.( tego szukam i ja)

Powoli trace do siebie zaufanie.( straciłam)

Kiedy przestaję się kontrolować, lubię usiąść w fotelu i godzinami słuchac muzyki.Przy muzyce łagodnieję albo wpadam na kolejny genialny pomysł.

W moje szaleństwo jest wpisane samobójstwo i niewiele można na to poradzić.

Codziennie rano budzę sie z kacem życia.

Rozdygotanie, drżączka, gonitwa myśli, lęki, otchłań, myśli samobójcze, utrata zdrowia fizycznego i psychicznego...( codzienność)

Są wrażliwi ludzie, jest ich całe mnóstwo, ale psychopaci depczą nadwrażliwców, oszukują znęcają sie nad nimi.

Co ja robie ze swoim ciałem? Gdzie jest umysł?GDusze już dawno zeżarło.

Tonę.

Świadomośc mnie dobija, moja pokręconanadwrażliwość powoduje,że mam ochotę zniszczyć ciało.

Anioł nie przyszedł mi pomóc.

Dlaczego tak mocno pragnę znieszczyć ciało, dlaczego go nie akceptuję , dlaczego wydaje mi sie, że umysł, pracuje poza ciałem, dlaczego nie dbam o ciało?

W apatii wolę siedzieć w wannie.Albo w ogóle nie wychdzić z łóznka, dobrze że jeszcze mam jakieś obowiązki. Jeszcze . I akceptuje to.

Umieram na miłóść.

18:37, martyna2525
Link Komentarze (4) »