Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
poniedziałek, 26 czerwca 2006
pierwszy sukces?
Dziś tylko 1500kcal nie jak kiedyś 4000 czy 6000 . Nie było łazienki- nie było innych dziwnych rzeczy. Nie było też pozytywnego myślenia- ale może to z czasem. Pogoda sprawia że nie czuję się najlepiej , ale mimo wszystko latam na obrotach - nie wiem dlaczego ? może to że czekam na wyniki ostatatniego egz  tylko  i nie myślę co bedzie. To że jestem sama w pracy bo " cała reszta" na urlopie i nie ma kto się czepiać,  mądrzyć , wk%^&*( i rządzić nikt mi nie mówi na każdym kroku" żle" , " nie tak". I przyjeżdzajac do domu mogę jeszcze podziałać troszkę i działam.
20:38, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 czerwca 2006
codzienność
Wśród burz i deszczów
Niemy słychać krzyk
Ostatnie słowo, powietrza łyk
Nadeszła chwila usunąć się w cień
Pożegnać na zawsze jutrzejszy dzień

Sucha gałąź a na niej sznur
Jedyny towarzysz ostatnich chwil
Przewodnik życia i śmierci pan
Bo strach nie pozwala zagoić ran

Na szyję pętlę zakłada powoli
Lęk przed życiem bardziej boli
Ostatnie pytanie: czy nikt nie widzi?
Czy pomóc nie chce, a może się wstydzi?

Wiatr szepce powoli ostatnią spowiedź
Deszczowe krople snują opowieść
O sercu człowieka, o jego cierpieniu
Wołają o pomoc w jego imieniu

Lecz nie ma odzewu, nawet Bóg płacze
Za późno na pomoc, nie będzie inaczej
Ostatnia łezka ludzkiego cierpienia
Nie znalazł powodu dla swego istnienia

I nagle wiatr ucichł, deszcz uspokoił
Człowiek w świat śmierci odchodzi powoli
Zakończył nędzne życie tułacze
Nie ma człowieka, tylko rozpacz płacze


Autor: czejenka

Wróciłam właśnie znad,  rzeki troszkę ciemniejsza - minimalnie ale przynajmniej nie biała. Zjadłam kebaba i trochę pizzy, wypaliłam       papierosa ( tak dawno tego nie robiłam) zaliczyłam łazienkę, umyłam zęby zapaliłam kolejnego i postanowiłam, że jutro bedzie inaczej.Od jutra będzie lepiej i zdrowiej.                                                      

19:16, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
słońce
Jest słonecznie i ciepło czas na słonce i słoneczne kąpiele.

może słońce naładuje mi baterie i pozwoli mi cieszyć sie troszke z życia które mi przelatuje między palcami.
Ide po słońce i nadzieję.....
13:18, martyna2525
Link Komentarze (2) »
środa, 21 czerwca 2006
" nie jesteś szczupła" w uszach dzwoni cały czas

I znowu jestem gruba - wielka i duża! jak kiedyś przed laty ...fotografie to potwierdzają. Dziś upał odebrał mi chęć sporzywania czegokolwiek i dobrze 1 dzień głodu tak dobrze znanego mi jutro bedzie nastepny ...póżniej kolejny.....czasem lubię walczyć z samą soba- tylko organizm juz łatwo tego nie znosi jak kiedyś wiecej  jest działań ubocznych, z którymi nie daje sobie już rady. Dziś sięgnełam nawet po " niedozwolony" środek  w " niedowolonej " dawce.I nic troche było inaczej  niż kiedyś......
Nie potrafię  zapanować nad zmęczeniem, potrafie spac w ciągu dnia i w nocy w zasadzia cały czas. Kiedys myślałam że to "przesilenie wiosenne" ale przecież wiosna się dawno skończyła. Przyszło lato i słońce a u mnie cały czas tak samo, pogoda tez nie ma wpływu ilośc snu ......już sama nie wiem nigdy przecież tak nie było .....

 

21:34, martyna2525
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 19 czerwca 2006
łzy

kolejny dzień nad pochłanianiem kolejnej parti żarcia, kolejne popołudnie kończy się tym samym , nie miałam sił wyjść z łazienki, o własnych siłach . To upokarzające co robię wychodząc na czworakach, gdzie już świat nie istnieje .Upodlam się coraz bardziej, coraz bardziej staczam się na dno, z którego nie ma już wyjścia. Nie można wracać tak wiele razy, nie da się nie można tak.Chcę krzyczeć nie mam sił. Milczeć ? odpływam w bardziej inny świat- niż ten który mnie otacza.

odejść? daleko gdzieś gdzie nie ma bólu i jedzenia , wyznaczników piękna i akceptacji , nie ma łez i dzikich spojrzeń- nie ma tego co boli. Jest spokój i cisza, której tak bardzo potrzebuję.


21.00
oto ja opuchnięte rece nogi i twarz, mimo srodków i leków, przekrwione oczy zawroty głowy ...skurcze żołądka czy tak ma wygladać moję życie nadal ? czy tak mam znaleść szczeście opierając sie i ściane w niemocy wyjścia z wiadomych drzwi? i zapewnienie wszystkich ze wszytko jest ok że już tego nierobie .

18:44, martyna2525
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 czerwca 2006
przegrałam kolejny raz przegrałam

Znowu zawaliłam, nie potrafiłam sprostac wyzwaniu tylko 4 dni, nic wiecej tylko 4 dni? czy to tak dużo? chyba nie? 4 zakichane dni?chciałam być " normalna" nawet ludzie któzy są dla mnie ważni nie potrafili nic zrobić .
 Ja nie chce uciekać i zamykać się w swoich własnych myślach, w swojej własnej pustce. Czy tak już zawsze ma być? czy ja nie umiem inaczej. Nie potrafie pogodzić sie z samą sobą w mojej głowie wojna - ciągła wojna.Walcze sama przeciw sobie. Kolejne rany w sercu zadaję sobie, kolejne rany na ciele, ból fizyczny nie łagodzi juz bólu psychicznego.Wolę nie jeść już by nie wędrować w wiadomym kierunku.Łatwiej mi jest to znieść  fizycznie. Głodzenie się powoduje, że czuję sie silniejsza .To jest tylko moje, ja mogę jedynie nad tym zapanować.Organizm też przyzwyczaja sie do braku pożywienia- pamieta jak kiedyś było, musi przetrwac to jeszcze raz. Troszkę mniej węglowodanów, już bez słodyczy i chleba, makaronu, od jutra bez owoców. Reszta niech bedzie jak dawniej. Mój organizm wytrzyma wierze w niego - że i tym razem mnie nie zostawi. Dam sobie tydzień - zobaczymy co bedzie.Jesli bedzie lepiej to kontynułuje nadal.Mam nadzieję tylko,że psychicznie bedzie lepiej. Na cztery dni jedna wpadka - a mogło być tak pięknie :(

21:14, martyna2525
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 czerwca 2006
Anoreksja – moja „najlepsza przyjaciółka”

 
" O anoreksji mówi się, że jest chorobą XXI wieku, bo nigdy wcześniej kult idealnego ciała nie był tak agresywnie promowany. Jeszcze do niedawna jadłowstręt psychiczny, bo tak definiuje się jej łacińską nazwę, był schorzeniem dotykającym określone osoby. Kto z nas chociaż raz nie widział przejmującego filmu opartego na kanwie wydarzeń z życia młodych baletnic, gimnastyczek czy modelek? Obecnie problem ten dotyka coraz większej rzeszy dorastającej młodzieży. Piszę „młodzieży”, bo raz na zawsze został obalony mit o tym, jakoby to tylko młode kobiety miały problem ze swoim zmieniającym się ciałem i tożsamością.

Wydawać by się mogło, że odmawianie jedzenia jest tylko fanaberią, chwilową zachcianką, która przejdzie z czasem. Tymczasem należy sobie zdać sprawę, że jeśli mamy do czynienia z osobą chorą, to ani prośbą ani groźbą nie jesteśmy w stanie namówić jej do jedzenia, a już na pewno nie uporamy się w ten sposób z problemem.

Przygotowując się do napisania tego artykułu natknęłam się na opowieści dziewczyn, którym udało się wygrać z anoreksją. Dopiero po ich przestudiowaniu dotarło do mnie, czym tak naprawdę jest ta choroba. Żadna encyklopedyczna definicja nie jest w stanie dokładnie określić tzw. grupy podwyższonego ryzyka, ani tym bardziej powiedzieć, co kieruje ludźmi świadomie skazującymi się na głodówkę. Żaden podręcznik nie jest w stanie oddać tego, co dzieje się w umyśle osoby, której nie ciało jest chore, ale dusza i umysł.

Dziewczyny mówią o niej „moja najlepsza przyjaciółka”, bo zawsze jest z nimi, o każdej porze dnia i nocy. Potrafi obudzić nad ranem i zmusić do wykonania nadludzkiego wysiłku w imię spalenia nadmiaru spożytych kalorii. Sprawia, że osoby chore są nadzwyczaj dokładne: każda porcja jedzenia musi być dokładnie zważona i zmierzona. Z jednej strony powoduje wzdryganie się na myśl jedzenia, z drugiej sprawia, że jest ono ulubionym tematem rozmów. Człowiekowi choremu na anoreksję nie jest potrzebny dietetyk, on sam najlepiej zna wartości kaloryczne wszystkich zjadanych przez siebie produktów. Co więcej, doskonale wie jak te spożyte kalorie spalić.

Dla każdej przeciętnej osoby jedzenie jest nie tylko paliwem dla pracy organizmu, ale także przyjemnością, więc nie istnieje żaden racjonalny powód, dla którego miałby jej sobie odmawiać. Chorzy na anoreksję mówią o sobie jak o zwycięzcach, bo każdy odmówiony sobie z trudem posiłek zbliża ich do doskonałości. Czują się niemalże nadludźmi, bo który przeciętny człowiek byłby w stanie odmawiać sobie tak długo jedzenia? Wydaje im się, że wszyscy wokół podziwiają ich za ich silną wolę, to złudzenie z kolei pozwala na odbudowanie swojego nadwątlonego ego i daje wrażenie „panowania” nad sytuacją. Choć ciało staje się coraz słabsze, ludzi chorych na anoreksję przepełnia poczucie siły. W skrajnych przypadkach niejedzenie daje poczucie czystości, wolności ciała od wszelkich „zanieczyszczeń”.

Mechanizm wyzwalający chorobę jest prosty, a sprzyjają mu stres, traumatyczne doznanie, zachwiana sytuacja rodzinna. Często jest tak, że skoro wszystko wokół się wali, to panowanie nad potrzebami własnego ciała chorzy chcą opanować do perfekcji. Zaczyna się najczęściej od opuszczenia kilku posiłków, bo „nerwy ściskają żołądek”. Później jeszcze kilku, a później zaczyna się wyścig z samą sobą: jak długo wytrzymam? Z czasem kontrolę przejmuje choroba zagnieżdżona głęboko w podświadomości.

Jak zatem można pomóc osobom cierpiącym na anoreksję? Ci, którym udało się wyleczyć mówią, że anoreksja jest jak nałóg i dopóki uzależniony sam nie dojdzie do wniosku, że chce z tym skończyć, nic z tego nie będzie. Inni uważają, że psychoterapia, rozpoczynana niekiedy nawet wbrew woli pacjenta jest w stanie przynieść efekty. Prawda jest jednak taka, że anoreksja jest chorobą osób nie wierzących w siebie, tzw. samotnych w tłumie przyjaciół, którym wydaje się, że dzięki zmianie wyglądu będą szczęśliwi, bardziej lubiani, popularni. Najważniejsze jest zatem wsparcie i akceptacja prowadząca do zaufania. Chory musi czuć się ważny i kochany przez swoich najbliższych. Bliskość, poczucie bezpieczeństwa, zrozumienie i wzajemny szacunek są początkiem długiej drogi powrotu do zdrowia i normalnego życia."
                                                 ( Joanna Kopińska 13 grudzień 2005 r. )
13:10, martyna2525
Link Komentarze (4) »
Bulimia cichy niszczyciel

" Wszystko zaczyna się niewinnie. Nikogo nie dziwi, że młoda dziewczyna się odchudza. Rzadko która tego nie robi. Jeżeli jednak chęć schudnięcia zaczyna dominować w codziennym życiu i wyznacza wszelkie nasze działania, to jest to niepokojący sygnał.

Sam przebieg choroby jest dramatyczny: to ciągła walka z ciałem i jego potrzebami. Osoby chorujące na bulimię panicznie boją się przytyć. Jedzenie utożsamiają z wrogiem lub z ogromną przyjemnością, na którą nie mogą sobie pozwolić. Jednak czasami ulegają pokusie, poddają się swemu najgorszemu wrogowi i jedzą, jedzą, jedzą... Podczas ataku łaknienia osoba chorująca na bulimię może zjeść wszystko: lody przegryźć kiszonym ogórkiem, zagryźć chipsami i popić mlekiem czekoladowym, pochłania ogromne porcje jedzenia. Ataki głodu kończą się najczęściej długą wizytą w toalecie. „Na początku jest trudno wywołać wymioty, lecz po pewnym czasie już nawet nie trzeba wkładać palców. Świetne są także tabletki przeczyszczające i wszelkie inne środki, które pozwalają pozbyć się „tego brudu” z organizmu” – mówi dziewiętnastoletnia Kasia. Brzmi okropnie, wręcz obrzydliwie? Ale właśnie tak wygląda życie osoby chorej na bulimię. Bo trzeba jeszcze raz nazwać rzecz po imieniu – bulimia to choroba. Wbrew powszechnemu przekonaniu, nie dotyka tylko pulchnych obżartuchów. Jest to najczęściej problem, z którym walczą młode, piękne kobiety i dziewczęta.

Przyczyn zachorowań na bulimię jest wiele. Najczęściej mówi się o presji otocznia, które lansuje ideał szczupłej, wręcz chudej kobiety. Mogą to być także własne głęboko ukryte problemy, z którymi nie potrafimy sobie poradzić, np. kłopoty w rodzinie, szkole, brak kontroli nad własnym życiem, a także autodestrukcyjne przekonanie, że niewiele zależy od nas samych. Bulimia to często manifestacja uczuć, których młode osoby często nie potrafią wyrazić lub ukierunkować w inny sposób.

Nie można opisać problemu bulimii w jednym artykule, w kilku zdaniach. To problem, który każdy przeżywa inaczej. Definicje, reguły, ramki nie są w stanie scharakteryzować ogromu zniszczeń fizycznych i psychicznych, jakie niesie ze sobą ta choroba.
Aby dotrzeć do osoby chorującej na bulimię należy podejść do niej z wrażliwością i empatią. Leczenie, to najczęściej długotrwała terapia, w którą zaangażowane są całe rodziny. Najważniejsza jest jednak świadomość zagrożenia u samej osoby chorującej. Bez chęci wyzdrowienia nie jesteśmy w stanie wiele pomóc, często jednak wystarcza czyjaś obecność, zrozumienie i wsparcie. Bulimia to wyniszczająca, groźna choroba, z którą trzeba walczyć."

                                                            ( Iwona Niemiec 14 lipiec 2005 r.)

dobre sobie ja już nie wierze w leczenie i wyzdrowienie....

13:10, martyna2525
Link Komentarze (2) »
zmęczenie

Znowu pojawiają sie ciemne myśli i sny.

czy to już to ? czy już zupełnie psychika szaleje? czy można umierać kolejny raz  mimo że ciało żyję?coraz trudniej jest mi udawać ze wszystko gra, najbardziej udaję przed samą sobą. Nie mogę sie zmotywować do niczego , wszyscy boją sie nadchodzących egzaminów a ja nie , we mnie jest swego rodzaju spokój ...............bo i tak wszystko to jedno - nicość. Nie warto działać skoro i tak nie mogę zapanować nad samą sobą. To co robie i jak działam jest ZŁE. Bardzo złe.

Czy całe moje życie będzie tak wyglądać ? na ciągłym graniu kogoś innego niż jestem, ciągłym mówieniu to co ktoś chce usłyuszeć? na ciągłej nienawiści do siebie? na kwi i łzach? na mówieniu NIE a nigdy tak?
 
upadłam jak upada człowiek bez możliwości powrotu ....

12:46, martyna2525
Link Komentarze (3) »
środa, 07 czerwca 2006
samo życie
Dziś  już wiem, mój świat kręci się tylko wokół jednego- żarcia.Życie jest beznadziejne........
18:53, martyna2525
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2