Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
czwartek, 28 lipca 2005
jestem sama....

Jestem sama w swej chorobie ...chyba w życiu poczęści też.Dlaczego ? z dwuch powodów; - nie wszyscy wiedzą co to jest bulimia i nie mają pojęcia co z tymi informacjami zrobić , -ja zbudowałam mur , który trudno przebić.Moje głośne mówienie, o tym że choruje było wtedy gdy założyłam tego bloga. Tylko tu mogę sama przed sobą i przed innymi pisać prawdę co się kryje w mojej duszy. Nie jestem gotowa mówić o tym moim znajomym i przyjaciołom. Nawet, wtedy gdy podjełam leczenie pare lat temu, nie wiedział o tym nikt, na hospitalizację się nie zgodziłam a na  psychoterapię chodziłam indywidualnie .Zaprzestałam po pół roku, doszłam do wniosku że jestem zdrowa i mam to za sobą.......................niestety koszmar wrócił ( od marca)...........chyba ze zdwojoną siłą!!!Rodzice nie wiedzieli wtedy tym bardziej nie będą wiedzieć teraz. Zawsze byłam tym dzieckiem , które wg nich nie potrzebowało tak wiele uwagii zainteresowania bo "radziło sobie", w szkole miało wysoką średnią póżniej szło drogą życia o jakiej zawsze mówiło , zaraz po szkole znalazło pracę poszło na studia......Zawsze był ktoś inny kto potrzebował pomocybo był słabszy.....................ktos inny-nie ja.Ja chodziłam własnymi drogami.........zapłaiłam za tą " doskonałość" wysoką cenę nawet bardzo wysoką.....

Teraz schudłam kolejne kg. - i jest mi z tym naprawdę dobrze, juz nikt o nic nie pyta , tylko patrzą . Czasem zastanawiam się czy cos widzą? Podjełam jakiś czas krok i tego się trzymam( NA SZCZĘŚCIE) - nie wymiotuję w pracy !!!! dlaczego - odpowiedz jest prosta - nic nie jem!!! Czasami udaję że jem jogurt , maślankę czy cos innego najlepiej 500ml bo jest większa i nie zje się jej na raz a wygląda na to że się ją je ................................a gdy się zostaje samemu wylewa się ją - i spawa załatwiona.To pozwoliło mi na zaoszczędzenie paru groszy i nie chodzę spłukana tak jak zawsze posłodyczach czy innych rzeczach.Ostatnio też soraz częściej boli mnie brzuch..........wiem co to ale muszę jeszcze wytrwać .

11:34, martyna2525
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 25 lipca 2005
dlaczego?

Nie wiem, dlaczego, my wybieramy taką metodę radzenia sobie w życiu.... I pewnie nie ma odpowiedzi dlaczego dana osoba zaczeła chorować na bulimię ,inna na anoreksję ...................tak jak nie ma odpowiedzi dlaczego ktoś choruje na raka, a ktoś inny jest zdrowy.To są trudne pytania.......tak jak choroba jest trudna. Wiem , że  moje podopieczne ,czuja się niekochane , nieakceptowane przez środowisko , często też rodzina wpływa na to , ale nie zawsze.

Mogę pisać jedynie we własnym imieniu , ciągle obarczałam się , problemami innych a z własnymi nie umiałam sobie dać rady.Uczyłam się b.dobrze , ale to nie sprawiało że zostałam zauwżona przez rodziców , nie  usłuszałam żadnego dobrego słowa od nich . Nie ważne co robiłam , ale zawsze robiłam to żle, nigdy nie przytulano mnie nie mówiono że mnie kochają......................Co wyrosło ze mnie,teraz. Jestem dorosła ale ,nie nauczono mnie kochać , a przynajmniej mówić o uczuciach. Mam nadzieję , że p.W... ma lepszy kontakt z córką, między mną a moją mamą wyrósł mur , z roku na rok coraz mocniejszy.....................chyba juz nie do przeskoczenia.Zdaję sobie sprawę, że staczam się , wiem to, i wiem, że dotąd tak będzie ,dopóki, nie zacznę mówić,  że jestem chora i potrzebuje pomocy tak jak osoby ,którymi sie opiekuje.

Zdaje sobie również sprawę, czym jest środowisko pracy, i wiem że musiałabym odejść z pracy gdyby wiedzieli..............................wiem również że zdrowie jest najważniejsze!

Tak więc , wiem dużo a niestety mało robię w tym kierunku by to zmienić - niestety .Nie bede obiecywać sobie i innym że coś z tym zrobię .......................bo tak nie będzie(nawet teraz pisząc to obżeram się jak.....i wiem co bedzie za chwilę)!!!

Wiem, też jedno , nigdy nie dowie się z moich ust , moja mama na co choruję. Wiem, że niestety ona także przyczyniła się do tego, a nie chcę obarczać jej w jakikolwiek sposób.Nie wiem co będzie za rok ,dwa lata, trzy............już teraz nie czuję się fizycznie najlepiej , ........................ To niszczy , zniszczyło mój świat ,zniszczyło moje życie , zniszczyło marzenia,zniszczyło to co kochałam najbardziej...................zniszczyło wszystko...........ale mam nadzieję że nie zniszczy mnie!Trzeba walczyć o życie swoich bliskich, za wszelką cenę !swoich dzieci, przyjaciół......................PROSZĘ NIE DAJCIE IM ODCZUĆ ,ŻE SĄ SAMI !!!jak ja....

19:50, martyna2525
Link Komentarze (3) »
niedziela, 24 lipca 2005
....................

Nie wiem czy powinnam komuś coś radzić , jako fachowiec robię to niemal codziennie ,ale jako pacjent nie mam prawa .Dziękuję " wildrose 661 " za komentarz, zapomniałam przecież o rodzicach . Jest pani napewno wspaniałą matką , chodzby dlatego że spaceruje pani po blogach o tej tematyce, chce pani wiedzieć jak najwięcej i chodzby dlatego że "szuka pani  córki"gdzieś pośród nas...........myślę że pani ją znajdzię , a raczej znajdzie pani drogę do jej serca, a ONA zdecyduje się powiedzięć o najbardziej strzeżonej tajemnicy - która pani zna.Mam nadzięje że to nastąpi niedługo ,będzie to pierwszy krok ......ku zdrowiu!!!

Przypuszczam,  czym jest bezradność rodzica, dziecko nie chce się przyznac przed samą sobą ,przed rodzicami, przyjaciółmi że potrzebuje pomocy.Trudno jest rozmawiać .....wyobrażam sobie jaki musi się odczuwać ból gdy własne dziecko mówi że wszystko ok  ......... a zza drzwi łazienki słychać ..................Wiem czym jest ta bezradność bo w pracy też słyszę godzinami lecącą z kranu  wodę .............. I CZUJE SIE BEZRADNA.

Dzisiaj kolejnym rodzicom udzielałam rad , jak wygląda terapia , ile musi jeść , dlaczego jest pilnowana po posiłku............Boże jak mi trudno z tym żyć , dzisiąj chciałam juz krzyczeć " nie mam prawa wam dyktować co macie jęść, nie mam prawa was pilnować " gdy po każdym posiłku  uciekam do WC.Różnica polega na tym , że one znikają w WC dla pacjentów  a ja dla personelu.....

22:23, martyna2525
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 lipca 2005
oto moją historia...

I w moim życiu znowu to samo , tylko wydawało mi się że to koniec że wygrałam . Jeszcze w piątek zastanawiałam sie jak to jest możliweczyzby mi się udało? nie pokonałam jej przez 7 lat a teraz sie udało? niestety złudne te moje nadzieję .A bym powiedziała, że jest jeszcze gorzej....

Gdy miałam 18 lat marzyłam by być szczupłą, wysportowaną , zdrową dziewczyną  chciałam pomagać ludziom .Każdy kto pytał mnie wtedy co chcę robic - mówiłam to samo " chcę robic to co otrzymałam ,od wielu ludzi gdy potrzebowałam - nieść pomoć".Tak bardzo w to wierzyłam ,taka byłam pewna tego .....i szłam do przodu.....nawet pod prąd.W klasie maturalnej był stres - zaczeła sie u mnie obsesja , ciagle myślałam o jedzeniu .Chorowałam od 15rż biorąc leki niestety przytyłam . Wtedy to głodziłam się głównie ,zjadałam 1 precla dziennie i piłam duzo kawy.Przed maturą zaczeło się objadanie i zwracanie, ale sporadycznie w sytuacjach stresowych przy tzw wyjądkowych okazjach. Nikt nie zauważył a mnie było dobrze z tym co robię bo gdy miałam ochotę na coś dobrego - mogłam sobie na to pozwolić .Zaczełam chodzić do medyka , i tu zaczeły się schody, mimo że chorowałam a ukrywałam to ,do tego doszły jeszcze ataki. Straciłam przytomność- wydało się że choruję na chorobę , na która nie mogę uczęszczać do tej szkoły( nie jest to bulimia!), stałam sie sensacją w szkole , każdy zwracał uwagę p dyr. powiedziała mi" przecież nie bedziesz pracować w tym zawodzie , nie z takim stanem zdrowia .....ale podziwiam twój optymizmi ,i chęć walki" ja jej odpowiadałm" przecież nie mam śmiertelnej choroby tylko nieuleczalną". I żyłam dalej ,do momentu kiedy p.psycholog nie zaczeła zwracać uwagę na to ilę jem na zajęciach w szpitalu.....to ona powiedziala , że mam początki anoreksji? jakże się pani wtedy myliła........Gdy zaczełam pracować ,było jeszcze gożej wymiotowałam po wszystkim ,starałam się nie jeść w miejscach publicznych , w pracy nie częstować się .....wymyśliłam sobie że jeśli nie bedę jeść to nie będę wymiotować.I czasem się udawało ...póżniej nawet zdarzało się mi kraść jedzenie to straszne uczucie .................być zmuszanym do czedgoś czego się nie chce.....a jednak coś mówiło musisz...!Po 5 latach ukrywania się miałam dosyć , tak totalnie dosyć stwierdziłam że muszę coś z sobą zrobić .Mój organizm staczał się: wypadały mi włosy, łamały paznokcie, psuły zęby....nie mogłam zażywać leków bo bolał mnie brzuch, często traciłam przytomność.....tak dłużej nie mogłam żyć , nie mogłam i nie chciałam ...Pech, a może szczęście, sprawiło że spotkałam na swojej drodze dziewczynę , ja jej nie pamietałam ona mnie tak.Jeszcze na praktykach w medyku na oddz. psychiatrii leżała ...właśnie z bulimią. To ona wtedy powiedziała mi " wiem że łączy nas coś do czego Ty jeszcze nie umiesz się przyznać , a ja już z tym walczę" wtedy patrzyłam tylko czy nikt tego nie słyszał .........teraz wiem że że to było ostrzeżenie..... Siedząc w parku zobaczyłam ją , a raczej ona zobaczyła mnie , chudą ,smutną dziewczynę ,bez makijarzu , ubraną na czarno o szklistych oczach i nieobecnym spojrzeniu.....................nie pytała o nic wyciągneła dłoń i powiedziała "chodz -zaprowadzę cie tam gdzie ci pomogą".

I zaprowadziła, do psychologa ................................i najważniejsze że pomogło! Dziękuję Beatko, że nie przeszłaś obok -jak inni!dziękuję, że nie pytałaś , że nie osądzałaś.............................

Mineło 1,5 roku od tamtej chwili i wiem że tak jak wtedy teraz staczam się w to samo bagno -" bulimia jest jak nowotwór- nigdy nie można być pewnym że nie zaatakuję znowu "I mnie znowu zaatakowała, znowu sobie nie radzę .Problem w tym , że nie mogę się leczyć tam gdzie wcześnie to robiłam " wszystki drogi prowadzą do mojej pracy". Chcąc się leczyć muszę wyjechać a na to nie mogę sobię pozwolić .........................

20:35, martyna2525
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 lipca 2005

Jezu jak mi smutno!!!

już nic nie pomaga obowiązki domowe ,czytanie ,oglądanie TV ,nic  nawet pisanie tego bloga nie pozwala mi zapomnieć , zająć się czymś innym niż MYŚLENIEM ,poczuciem winy . Coś we mnie umiera czuję jak w powolnej agoni umierania odchodzi , znika kawałek po kawałku mojej dawnej ja  umiera ... a co pozostanie? nicość i pustka która zadomowiła się już w mym sercu chyba na dobre? ja tak nie chcę ....

16:16, martyna2525
Link Komentarze (4) »
znów mam doła ....

Nie wiem czy tak można i ile można żyć ? pomiędzy dwoma światami : własnych przeżyć i swiata maski... Ponoc życie to teatr  ,może i to jest prawdą ale u mnie zatarła sie juz ta granica między tym co gra a tym co rzeczywistość. Wczoraj w miejscu gdzie gram najwięcej ,nie wytrzymałam byłam pierwszy raz sobą ( milczącą , wyłączajacą sie , nieobecną..) co usłyszałam - chyba masz depresję!

To nie do końca tak że jak nie śpisz od paru nocy, nie jesz , nie masz ochoty na rozmowę , czy masz ochotę nabycie samą ,= depresja! nie wsyscy cały czas chca sie uśmiechać, nie wszyscy chcą sluchać i rozmawiać ...każdy maswoje dobre dni i mniej udane...Ja obecnie mam mniej udane .....ale wierzę że zaswieci słońce nawet w moim życiu..!

Każdy zasługuje na odrobinę szczęścia !!! 

11:53, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 lipca 2005
i coś sie zmieniło ?

Zmieniłam sie JA zostawiłam część życia za soba , część mam nadzieje że mroczną , zamknełam się na ludzi to też....

W pracy jak zwykle , przyjete dwie dziewczyny z anoreksją ,bardzo wychudzone widzę jak walcza ze sobą, z nami podczas posiłków, wiem jak im to trudno przychodzi. Przeczytalam w jednej chistorii że to rodzice na początku uważali że W. za dużo  je , że to nie wyglądało dobrze jak miala taki apetyt...przecież dziewczynka nie mogła tyle jeść. Ale czy 175cm i 64kg to już nadwaga??? każdy musi ocenic sam, czasem zastanawiam się czy z wagą 42kg i mnóstwem problemów natury fizycznej i psychicznej są zadowoleni? jak mozna tak działać na dziecko? nie wiem i nie potrafie tego zrozumieć. ........

17:49, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 lipca 2005
xxxx

I znowu ciężko na duszy ....wydaje mi sie że w pracy nic nie domyślają się , póściłam kolejna bajeczkę by nikt sie nie czepiał czy cos jem czy nie . Zresztą ostatnio przesadziłam, naprawdę przesadziłam wytrzymałam tydzień bez wymiotowania ale nie bez objadania( niestety!). Czuje się jakbym ważyła przynajmniej 100Kg  , ale wiem że napewno przytyłam wolę nie stawać na wagę...Wiem,że od jutra zaczynam diętę mam nadzieje że rozsądną !ale w głębi duszy  także  wiem  że  nie.Presja moich bliskich wywołała u mnie kolejny atak objadania się ,teksty typu " chyba tan rozmiar jest już dla Ciebie za mały", "tu Ci zwisa tam ci zwisa"...."chyba ostatnio dużo przytyłaś"......Ja nie chcę tak,gdybyście wiedzieli jaka we mnie toczy sie walka ,gdzieś w środku, a miedzy nami jest mur z dnia na dzień z miesiąca na miesiąc z roku na rok coraz większy,potężniejszy, trwalszy.....Dziś od rana słyszę tylko uwagi na temat wyglądu kg. ,a ty mamo,nie jesteś w stanie wyobrazić sobie że ja coś czuję?czy nie jesteś w stanie sobie wyobrazic że jak ty idziesz spać ja płacze?płaczę całymi nocami ,objadam się dniami głoduję i wymiotuje......a ty nic nic zupełnie nic .Nawet nie wiesz co oznacza słowo "bulimia"!Ostatnio nic nie robie tylko płaczę,nie mogę spać,a na zewnątrz jak zwykle :)! Dzisiaj tak bardzo sie modliłam,by uświadomić sobie za co Ty mnie mamo tak strasznie nienawidzisz? nie wiem ja już nie proszę o miłość -bo jestem dorosła, nie prosze o akceptacje bo jej nigdy nie dostanę , nie było cię przy mnie tyle lat , tyle lat sie zabijam!!!a ty nic nie wiesz i (najgorsze ) nic nie chcesz wiedzieć...Mój serdeczny przyjaciel kiedyś zadał mi pytanie ,które czasem sobie zadaje,on zna moja rodzinę  od paru lat dlatego czasem   myślę że może powinnam się zastanowić nad tym co mi powiedział? zapytał mnie " powiedz mi za co Ty Ją tak bardzo kochasz? - za ból , łzy , które ci zadaje każdego dnia?"

Niewiem   Tomeczku  naprawdę nie wiem za co ?Wiem jedno i to moge stwierdzic na pewno,tak  jak ona umie ranić nikt nie potrafi! nie znam wielu ludzi ,którzy by wyrządzali krzywdę z pełna swiadomośią i jeszcze swoim najbliższym? Nie wiem a moze od początku mnie nie chciała ?i dlatego tak mnie traktuję ?nie wiem .....................muszę założyć maskę by iść dalej zakładam uśmiech ) ,promienne niebieskie oczy: i juz jesyem gotowa do wyjścia ,do ludzi ! :

14:46, martyna2525
Link Komentarze (4) »
piątek, 15 lipca 2005
Dziękuję.....

Dziękuje wszystkim ,którzy trzymają za mnie kciuki i chcą mi pomóc. Potrzebuję wparcia ...myśle że tego mi trzeba .Przemyślę każdy nowy spsób podany na rozładowanie stresów ( każdy zdrowy). Muszę znależć coś co daje mi wielką satysfakcję ,ale cos co nie jest pracą czy uczelnią .............

Bardzo trudno ,mi jest przyznać się do swoich uczuć wśród najblizszych ,do znajomych mówię co czuje, do przyjaciół niegdy......nie może mi przejść przez gardło słowo "kocham", nie wiem dlaczego? Stworzyłam sobie własną teorie, że chcę udowadniać a nie mówić ,ale to tylko teoria.Mimo że bardzo kocham nie umiem tego powiedzieć , napiszę ale nie powiem... Przez co buduję większy mur i odgradzam się od ludzi wewnątrz, na zewnątrz jestem optymistycznie nastawioną do życia dziewczyną, zawsze uśmiechniętą , radosną ,wszystko jest ok,a jeśli nie to dam radę podonać to ,czy tamto.....Przez mój dom przechodzi multum ludzi, znajomych jeszcze z podstawówki, dzwonią ,bo chcieli by pogadać ,wyżalić sie popłakać, a wiedzą że ja ich wysłucham ......Nie pisze tego by narzekać. Bo lubie to ,i niewyobrażam sobie życie bez tego.....ale czuję się czasem jak gąbka która pochłania ,pochłania, pochłania i która prosi o wykręcenie.............a sma zbudowała mur ,który jej cieżko przebić .Musiała by sie przyznać, że nie jest taka uśmiechnięta zawsze ,że nie jest wszystko ok..,.że są tajemnice i sprawy, które by kogoś mogły zaszokować   " ona chciała skakać z mostu? ana ma bulinię? a co to jest?" Więc zostaje w tej skorupce, bo na razie nie czuję się na tyle silna by ją przebić ,ale wiem że przyjdzie taki dzień że będę gotowa ........i zrobię to! Pierwszym krokiem jest to, że piszę o tym wszystkim co jest w mym życiu ...a z czasem może zacznę mówić!

DZIEKUJĘ ZA WSPARCIE....

15:32, martyna2525
Link Komentarze (2) »
czwartek, 14 lipca 2005

Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi,

          -bo nie jesteś sam,

Śpij, nocą śnij niech zły sen

  Cię nigdy więcej nie  obudzi,

          - teraz śpij,

Niech Dobry Bóg zawsze Cię

           - za rękę trzyma,

Kiedy ciemny wiatr ,porywa spokój

 siejąc smutek i zwątpienie,

                                    PAMIĘTAJ  ŻE:

       TAK NA DESZCZU ŁZA

                     - CAŁY TEN ŚWIAT NIE ZNACZY NIC

       CHWILA,

                     - KTÓRA TRWA MOŻE BYĆ NAJLEPSZĄ Z TWOICH CHWIL,

  Idz własną drogą -

                      bo w tym cały sens istnienia.

 Żeby umieć żyć bez znieczulenia , bez niepotrzebnych

          niespełnianych myśli złych.

15:32, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2