Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
wtorek, 28 lipca 2009

czy gdy pojawia sie zaniedbywanie obowiazków to już jest jakiś sygnał? zły, obromny .Pozbierać własne marzenia i sny, własne plany, wspomnienia i poukładać. Tak bardzo chciała zniknąć i obudzić sie za miesiac, rok, dwa tylko inna, dojrzalsza z lepszą szansą, odważniejsza.Słyszy glos  "Nic z tego musisz trwać ".Miota się , kąsa gryzie głównie ręce które są wyciągnięta w jej strone....

19:08, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 lipca 2009

Nie poszła do pracy tak poprostu, kłamiąc jak alkoholik , ktory zapił wcześniejszego dnia. Kłamstwo goni kłamstwo, nie ma prawdy jakby przestała istnieć. Cały dzień bez telefonu, netu , Tv na łózku z glową Bóg wie gdzie. Nie może przypomniec sobie o czym mylała caly dzień.CZY ISTNIEJE PRZYJAŻŃ OPARTA NA KLAMSTWIE?Czy jutro uda jej sie pozbierać i wyjśc z domu? czy bedzie ciagnąć tą farsę dalej....

08:33, martyna2525
Link Komentarze (1) »
środa, 22 lipca 2009
rozliczenie

Tak spojrzeć w lustro - widziała swoje odbicie, powiedziała " mam problem"- to zrobiła już kilka lat temu. A teraz stoi w miejscu i obracą sie wokół siebie jak dziewczynka w przepięknej niebieskiej sukience.Może pora na następny krok? przyznać sie innym, nie wirtualnym ludziom! ale także tym realnym, jakrze rzeczywistym!powiedziec szczerze, otwarcie, dlaczego nei odbiera telefonów, nie otwiera drzwi, nie chce iśc na imprezę nagle- choć kilka dni temu to był jej pomysł. Dlaczego nie może powiedziec gdzie była na urlopie...dlaczego sie izoluję coraz częściej, dlaczego gubi sie z tych kłamstwach odpowiadając na pytanie "dlaczego".Boi się - nie zrozumieją. Ma rację nie zrozumiejać. Nie nie nie rzucić sie na głęboka wodę, tylko stopniowo.A może nie ? nie chce o tym rozmawiać wałkowac swoich błędów rozliczanych nad WC. Poprostu chce nie być czasem sama móc być najlepiej w ciszy bez pytań, odpowiedzi , kłamstw. Tak poprostu być przy kimś, gdy trudno udzwignąć ciężar balastu zycia. Cisza tematyczna - tylko tego teraz potrzebue by móc wypłynąć- ile to juz trwa 11 lat. Długich z przerwami ..a jednak trwa.

20:13, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lipca 2009
tożsamość
Może dzis się uda pomyślała?trzyma sie dzielnie przez cały dzień, bez ekcesów, bez pretensji do siebie.Nadszedł wieczor -one są najgorsze , tak ciężko wytrzymać  i nie dac sie. Siedząc przed monitorem nie chce z nikim rozmawiać udajac że jej nie ma - teraz chciała by zniknąć i obudzic sie rano -uznajac dzień za udany.Czasem ma wrażenie, że to czy podwójną grę jedną o własne (chyba chore) wyobrażenie i własne życie( jakże zmarnowane i podeptane). Czy to strach przed bólem tym fizycznym? sama siebie już pyta , nie przespana noc, ból żołądka nie dał zasnąć, chyba przegieła wieczorem.Wie ,że powinna spojrzeć prawdzie w oczy, popatrzec w lustro i odpowiedzieć sobie kim jestem? dokąd idę ? czego chcę? Czy tak ma wygladać reszta jej życia? jeśli tak to tylko sama sobie jest winna. Jeśli nie najwyższy czas to zmienić JUZ TERAZ.Istnieja jakieś statystyki umieralności ? nie wie - nie znalazła.Powinna oj wiele powinna...
21:06, martyna2525
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 lipca 2009
:(

juz czuję ten niepokój zawsze tak samo kiedy tylko wraca do domu ten sam schemat, drżacą dłonia otwiera batonika( od jednego nikt nie umarł przecież),pożniej paczka chipsów ( tak dawno ich nie jadłam) parówka jedna druga, droga do domu coraz krótsza ) a miało być tylko jedne, kolejne produkty, chyba ju półprodukty... a miało być pelnie inaczej , wreszcie w domu, od razu WC szybko i bezboleśnie( no prawie)pobija rekord, tylko 10 min jej to zajeło, szybko, łzy i kolejny raz obietnica " nigdy , ostatni raz obiecuje , od jutra bedzię sie bardziej starać ". Może i by sie starała gdzyby nie to, że do tego jutra 3 razy wszystko zwracała, oczy zachuchnięte spogladają podbiegłe krwią , to mija...hmmmm zawsze mija
i dzis znowu modlitwa Boże by to był ostatni dzień tego koszmaru...

21:57, martyna2525
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 lipca 2009
i po urlopie
No cóż...musiałam porzsucić zielone pastwiska, łąki, pachnące zboża , szum lasu, zostawić polska wieś ( chodz ona już nie taka polska jak kiedyś - z netem, kablowką etc)na rzecz brudnego , zakurzonego miasta gdzie upał i żar jest bardziej odczuwalny. Papa moje poranki z kawusia na balkonie, wieczorne spacery i przesiadywania...
Coraz częściej gadam z soba lub do siebie w myślach , coraz wiecej sobie wyobrażam tak jakbym zbudowala jakiś dziwny mur i tak schowala sie by nikt mnie nie widział. Dziwne .... czasem tak .Czasem mam wrażenie że mogę wszystko zmienić ot tak poprostu, na zasadzie " mogę wszystko". Jak widze zielono wokół, łany zboża... lasy to mogę ............... i wtedy dzieje się " cos " co uświadami mi że jestem nikim.
Brnę w różne zawirowania tego świata, eksperymentyję, czasem na pograniczu zdrowia i choroby,życia czy śmierci...jak długo tak można?
Ja " działam" a pożniej tłumacze sobie skutki, wiem że żywienie na zasadzie kefir i cola light do niczego nie prowadzi, że wypicie tea z kilku szaszetek z sensenem nie da efektu bo juz nie działa.... mimo że wiem, a i tak sobie " to " robię . Nie mam sił już kłamać nawet do lustra. 
22:19, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lipca 2009
koniec
Czas szybko płynie, powiedzialabym nawet bardzo szybko. Powoli czas wracać na " ziemie" i do pracy, czas stawić czoła wszystkim realistycznym sprawom. To co zostalo zepchnięte trzeba sie z tym uporać i wziaść w garść.
Mimo urlopu wstawałam i nadal wstaje o 6 rano by wypić kawę na balkonie, poczytać kolejna ksiażke ( chyba juz 5 teraz) i  oddać sie błogiemu odpoczynkowi. Dziś pójde pobiegac z psem po lesie - ponoć grzyby są ? a as mam w zasiegu wzroku  i nic nie wiem:)
Wewnętrznie zalewa mnie spokój już nie euforyczny ......
08:47, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 lipca 2009
nowinki

Znów - tak jak kiedyś, tak jak  kiedyś  bardzo nienawidzi siebie, za to jak wygląda,tak jak kiedyś chce pozbyć sie tylko tych 10 kg, jak kiedyś płacze i chce szybko - nie ważne za jaką cene... choć z drugiej strony nie chce znaleść sie na huśtawce nastrojów " góra dół", nie chce płaczu zamkniętych drzwi do swego serca, zamknietych drzwi do własnego domu. Nie chce nie odebranych telefonów i nie otworzonych drzwi. Jest zmęczona ale poczuje sie lepiej gdy jej będzie mniej o kilka kg.... dziś znów wymiotowała 3 razy.....

Nie wiem jakim cudem ale zdałam egz ( który nie chciałam zdać) nie uczyłam sie - było mi wszystko jedno. Kolejne 2 lata nad książkami- nie podoba mi sie to oj nie podoba :( ... no cóż do pażdziernika jeszcze troche czasu by sie oswoić.
I pojawił sie na świecie mój ukochany skarb - jest taki maleńkii słodki.B rośnij zdrowo by ciocia mogła sie tobą nacieszyć jak najdłużej :)

15:20, martyna2525
Link Komentarze (1) »