Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
środa, 31 sierpnia 2005
Cierpienie to doświadczenie, które ma nam pomóc w dojrzewaniu- mawia ks. Twardowski.

Kolejny dzień pełen walki , chyba nadal spadam w dół zamiast iść w górę, ale ponoć najpierw trzeba spaść na samo dno by się póżniej od tegoż dna się odbić ,może? Niechcę myśleć bezprzerwy o jedzeniu lub nie jedzeniu, chcę zacząć myśleć o swoim życiu ,przyszłośći . Już niedługo zaczynam kolejny rok studiów, mam już temat pracy licencjanckiej " przyczyny prób samobójczych u dzieci i młodzieży" mam nadzieję że uznają mi go . Muszę się zastanowić jaki wybrać kierunek studiów magisterskich . Chciałabym sie móc uczyć bo to lubię w tym się realizuję.

Planuję swoją przyszłość , a to już coś ......czyli bedę żyć .........to też już coś , więc może jutrzejszy dzień zacznę inaczej niż do tej pory?

23:54, martyna2525
Link Komentarze (3) »
sobota, 27 sierpnia 2005
NIE CZEKAJ JAK INNI ZMIENIĄ ŚWIAT.TY TEŻ JESTEŚ ZA NIEGO ODPOWIEDZIAŁNY!
I miało być tak fajnie- i nici z tego.Wczoraj jak przeglądałam swoje ulubione strony napotkałam na jedną , która mnie zaciekawiła. Psychologia , testy dotyczące depresji , zaburzeń odrzywiania, radzinia sobię z życiem itp . zobaczyłam na autora i znam osobiście tego człowieka , naprawdę jego terapie skutkują .Niestety on przyjmuje tylko w Warszawie i nie każdy ma szanse jeżdzić tak daleko na terapię . Zrobiłam testy i co i w każdym jaki tknełam wyszło mi że mam poszukać porady specjalisty. A  przecież ,nie może tak być, że człowiek  ma depresje i bulimie, i jeszcze coś tam - prawda. Wiem że bulimia współistnieje często z depresją, ale nie zawsze i nie jest to regułą . U mnie tak nie jest, a teraz często zaczełam się zastanawiać czy wogóle coś mi jest ? czy mam bulimię , czy jakiekolwiek inne zaburzenia odrzywiania? czy nie szukam " dziury w całym"?przecież wszyscy mają jakieś problemy jedni mniejsze inni większe, jedni sobie radzą inni nie . Może czasem należę poprostu do jednych , a czasem do drugich i już !
14:45, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 sierpnia 2005
Wdzięcznośc za to , co posiadasz uzdrowi twoje niezadowolenie z tego , czego jeszcze nie masz!

Wstałam rano , wcale nie skoro świt , pochodziłam boso po rosie wśród łąk, poczułam wiatr, który plątał mi włosy ...............chyba  doceniłam co mam , wolność , niezależność, chyba poczułam  że chcę żyć. Chcę normalnie żyć,bez codziennego ważenia , bez diet i liczenia kalorii, bez środków przeczyszczających, bez wymiotowania.Chę się cieszyć ciszą , muzyką , chcę słuchac spiewu ptaków , szum rzeki , chcę zobaczyć jak wiosną wszystko budzi się do życia, a jestenia zasypia....................Chcę to wszystko widzieć , czuć  , przeżyć .Muszę odnaleść harmonię w sobie , spokój , a swiat będzie inny we mnie .

Moje życie tak wygladało dotychczas , chciałabym by się zmieniło............................ i mam nadzieje, że kiedyś napiszę, że byłam bylimiczką a nie jestem...

14:01, martyna2525
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 sierpnia 2005
Nie próbuj uszczęśliwiać ludzi na siłę,lecz towarzysz im w ich nieszczęściu...
Właśnie towarzyszyć ludziom , nie tylko w szczęśliwych chwilach lecz także w smutku , przerażeniu ,rozpaczy....................ciężko jest czasem.Ludzie lgną do uśmiechu , a raczej uciekają przed płaczem.A przecież w życiu zdażają się też złe dni.Swiatowe Dni Młodych w Kolonii- miałam tam być ( w czerwcu zrezygnowałam- presja!) zamiast jednoczyć się z nimi podczas transmisji upijałam się by zapomnieć że mnie tam zabrakło.Zabrakło mnie też w tym roku w Lednicy, - niestety. Czasem zastanawiam się dlaczego dla mnie jest tak bardzo ważny Bóg w życiu? wychowanie? myśle że niekoniecznie, niedzielne nabożeństwa tylko dla " odbębnienia " i życie toczy się dalej ......Ja nie potrafię żyć osobno , a przykazania , religię mieć osobno .ja to łączę - tak poprostu , mam swoje zasady i bronię ich - czasem ze wszystkich sił .Dla Niego żyję więc jeśli przestanę żyć =UMRĘ!!!
17:32, martyna2525
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 sierpnia 2005
xxx

GG - było mineło

16:03, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 sierpnia 2005
KAŻDY CZŁOWIEK MOŻE ZBŁĄDZIĆ, UPARCIE TRWAĆ W BŁĘDZIE- TYLKO GŁUPI!!!

Cieszę się że ktoś mnie czyta, i czasem coś napisze ,ja zakładając ten blog myślałam o sobie, że mi pomoże gdy własne uczucia bedę przelewać na " papier".I tak się stało , jest mi łatwiej gdy patrzę na to wszystko z perspektywy czasu, a jeśli jeszcze komuś mogę przez to pomóc - to super.Chciałabym pogadać na gg z osobą która ma podobne problemy , jeśli ktoś chce - zapraszam..............

Nie pisałam długo , gdyż załatwiałam wszystkie zaległe sprawy , zpychane przez wiele tygodni...........zakończyłam chory związek trwający przez lata, niszczący mnie, więc jestem SAMA ,ale nie samotna. Za jakiś czas zacznę wszystko od nowa, znieniam to co mogę zmienić , zaczynam akceptować to czego nie mogę zmienić, powoli zaczynam doceniać życie.......krok po kroku.......do przodu...........nie jest różowo , ale jest lepiej.Spotkałam się z dużą życzliwością ze strony obcych mi ludzi, a moze poprostu zaczełam ją dostrzegać.Moi podopieczni dażą mnie dużym zaufanie , zdradzając swoje tajemnice- adresy blogów,gg; doceniam to - mam nadzieje ze ich nie rozczaruję............

A co do mojej choroby , mam adres z którego jeszcze nie skorzystałam , ale osoba ,która mi go dała czuwa nad tym bym jednak skorzystała "nawet siła chodzbym cię miała tam zaprowadzić", nie chcę siły, - muszę sama dojrzeć do tej decyzji( juz niedługo...)Przestałam wymiotować, mój żołądek tego nie wytrzymał, i pokazał na co go stać , teraz poprostu się głodzę............Ostatnio wpadł mi do głowy pewien pomysł -TUSSI+ kofeina .Zobaczymy czas pokarze...............może nie będzie potrzebny? może zacznę się leczyć w końcu , a nie brnąć w to bagno? Idę pobiegać................................................

14:16, martyna2525
Link Komentarze (2) »
sobota, 13 sierpnia 2005
:)

Już mi trochę lepiej , może najwyższy czas sie już po tym wszystkim pozbierać , zapomnieć , zostawić nie rozdrapywać starych ran , zacząć nowe życie rozsądniejsze ..............................................poprostu wziąść się wgarść?

Poraz pierwszy wczoraj zaczełam wątpić czy nadaję sie do pracy w placówce w której pracuję, otóż w nocy po otwarciu drzwi do łazienki zobaczyłam swojego podopiecznego wiszącego, po odcięciu i uzyskaniu parametrów zyciowych oddaliśmy go w ręce PR. Naszły mnie wątpliwości , czy rzeczywiscie nadaję sie do tego ? czy sprostam? czy nastepnym razem zdążę? a co bedzie gdy nie???to pytania bez odpowiedzi , ale pierwszy kryzys mi minoł i wydaje mi się że przetrwam.

20:17, martyna2525
Link Komentarze (1) »
czwartek, 11 sierpnia 2005
IDŻ SWOJA DROGA , A LUDZIE NIECH MÓWIĄ CO CHCĄ....

Twoja córka " W661" jest prawie w moim wieku, więc poczęści ją rozumiem. Myślę, że powinnaś walczyć o nią , mimo że jesteś sama w tej walce. Może powinna zmienić psychologa , jesli nie darzy zaufaniem poprzedniego. To musi być ktos ,komu zaufa  i przed kim otworzy się , zacznie walczyć o siebie. Wspieraj ją , ona sama musi podjąć decyzje o leczeniu , jedynie co mogę ci poradzić byś była z nią, nie przeciwko , bo to ją tylko bedzie pogłębiać w pustce ,lęku , samotności.....Zawsze możesz iść sama do psychologa ( są ośrodki ,które specjalizują się w zaburzeniach odżywiania)i zapytać co masz zrobić , jak jej pomóc- jak sobie pomóc w tej bezradności,i lęku o nią.

Miałam straszny dzień, dowiedziałam się że chłopak, z którym byłam jakiś czas i rozstaliśmy się, przez ok. 2 miesiące mnie szantażował, że się zabije że skoczy , powiesi się................jak nie wróce do niego. Póżniej groził mi , że bedziemy razem tu czy gdzie indziej - ale razem.Nie wróciłam , zrobił to -pod wpływem alkoholu - żyje, walczy o życie , nie wiem czy odzyska całkowite zdrowie. Jak człowiek musi kochać by coś takiego zrobić ? kochać lub nienawidzić zarazem osobę by zostawić ją z poczuciem winy? Niewiem ile jeszcze mogę znieść...................................................................... 

22:26, martyna2525
Link Komentarze (1) »
środa, 10 sierpnia 2005
BÓG NIE ZSYŁA NAM ROZPACZY , ABY NAS ZABIĆ- LECZ BY NAS POBUDZIĆ DO ŻYCIA!!!

Niewiele wiem o Tobie i twojej córce " W 661", czy jest pełnoletnia , czy ma skończone 16 lat . Jest cos takiego jak przymus leczenia ................ ale to wymaga samo zaparcia  osób starający sie o ubezwłasnowolnienie na czas leczenia( ono dotyczy tylko  leczenia).Czy mieszkasz w dużym miescie?, czy masz dostęp do lek. specjalistów?ile jest różnicy miedzy pozostałymi dziećmi? sa to informacje niezbędne do podjęcia leczenia, bo niewątpliwie Twoja córka potrzebuje terapii!!! Zaburzenia odżywiania są chorobą całej rodziny, cała rodzina musi sie poddac terapi. Jest coś takiego jak terapia rodzin, gdzie na spotkania przychodzi cała rodzina , omawiane są problemy uczycia , emocje w obecności lek. psychiatry i psychologa.To pomaga - naprawdę!A co do twojego męża ( i mojej mamy zreszta też), to moze patrząc chłodno na to, oni nie wiedza co to za choroba ? , oni nie chcą się przyznać że ich dziecko cierpi na coś co sie nazywa - niestety - zaburzeniem psychicznym,moze łatwiej im byłoby przyjąć do wiadomosci ze ich dziecko potrzebuje pomocy bo np. choruje na astmę czy inne somatyczne schorzenie. Łatwiej im jest to przyjąc. Zresztą czemu się tu dziwić , polskie społeczeństwo ma taka mentalność: chodzisz do kardiologa , onkologa, gastrologa itp-= on jest chory, potrzebuje pomocy ; a jak powiesz ze chodzisz do psychiatry-=chory psychicznie , postradał zmysły, wariat jakiś....Tak pędzimy za zachodnią Europą , Stanami  a nie wiemy że tak prawie każdy ma swojego psychoanalityka .............i rozmawia , analizuje swoje zachowania i frystracje by łatwiej mu było żyć na tym ciężkim świeci.Może zmieni sie kiedys mentalność Polaków , że to lekarz jak każdy inny, ze lepiej iść szukać pomocy  niz odebrac sobie życie- bo nie radzę sobię.

Koniec wywodów filozoficznych, pamiętaj tylko że bulimia ma podłoże depresyjne i musisz zwracać uwagę na to co robi Twoje dziecko. Walcz sama o nią , jeśli nikt Cie nie chce wspierać ,na tym etapię , moze jak dostrzegą problem ................będzie łatwiej całą rodziną.

Pamietaj , że ŚMIERTELNA = NIEULECZALNA, ale nie każda NIEULECZALNA = ŚMIERTELNA!!!

18:12, martyna2525
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 08 sierpnia 2005
A GDY SERCE TWE PRZYTŁOCZY MYŚL, ŻE ŻYĆ NIE WARTO; Z ŁEZ OCIERAJ CUDZE OCZY, CHOCIAŻ TWOICH NIE WYTARTO!!!

Wiem "Wildrose 661" wiem i próbuje walczyć- czasem walczę ze wszystkich sił....Moja mama nie wie o chorobie bo nie chcę wiedzieć, ją nie interesuje moje zdanie ........................ moje życie. Wiesz , kiedy był taki krytyczny moment w moim życiu - gdzie podjełam leczenie i przyszdł moment gdzie lekarz chciał porozmawiac z  moimi rodzicami, moja mama uznała że "to fanaberie i cudactwo wieku dojrzewania" - więcej nie pokazałam sie ja a tym bardziej moi rodzice.

Wiem , teraz jest mi łatwiej jestem dorosła ( może łatwiej?), decyduje o własnym życiu...........Wypowiedziałam wojnę , wszystkim i wszystkiemu co mnie otacza, wiem że mam swoje zdanie i  muszę go bronić , bo tylko ja będę płacic za swoje decyzję  ...ja je muszę przeżyć skoro niemoge odejść.

Wiem, "W661" że piszesz z punktu widzenia matki, dziecka ,które cierpi- jak ja. Nie wiem natomiast, czy twoja córka docenia ze Cię ma ,  jeśli nie -to przyjdzie czas ze doceni.Ja wiem jedno, moja mama nigdy nie była taka i nie będzie.............I muszę to zaakceptować , muszę przebaczyć jej że taka właśnie jest, napewno jej nie zrozumiem nigdy, zapomnieć też niepotrafię - ale przebaczyć mogę się nauczyć. Muszę wyleczyć się z ciągłego poczucia winy, za coś ...ciągle coś ktoś chce a ja nie daję rady.

"Wygląd sie nie liczy - liczy się wnętrze"wielu tak mówi , ale popatrzmy w gazety - na okładki, włączmy TV - zobaczmy spikerów, nawet w pracy np. sekretarki, asystentki itp......i dalej uważacie ze wygląd sie nie liczy????? bo ja przestałam w to wierzyć dawno dawno temu............" jak cie widzą tak cie piszą".Zresztą nie mam 175cm i 45kg, patrząc obiektywnie do ideału duuuuuuuuuuuuużo mi brakuję.

POKOCHAĆ SIEBIE- tytuł blogu i mnie , nie umiem pokochać siebie, więc jak pokocham innych ludzi? Muszę sie wyleczyć z nienawiści do siebie -poprostu!  To jest śmiertelna choroba, która niszczy moje życie. ŚMIERTELNA = NIEULECZALNA!

 

22:56, martyna2525
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2