Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
środa, 28 września 2005
lepiej?

Mówię szeptem , ale chyba troszkę lepiej się czuję. To sprawka pewnie leków , ale i tak mi lepiej. Cieszę się z tego i mam nadzieje że każdy  nastepny dzień bedzie lepszy od poprzedniego :) , wiem że nie wszystkie problemy da się rozwiązać od razu, ale na pewno  to juz jakis kroczek do przodu. Pewnie zanim zacznę normalnie jeść , normalnie patrzeć na siebie , na ludzi na ulicy, cieszyć się znów z życia - upłynie troszkę czasu. Ale zobaczyłam dzisiaj swiatełko nadzieji, że ten mrok króry mnie otaczał przez ostatnie tygodnie niknie. Może znów za wcześnie na wnioski takie , po pierwszym  "dobrym" dniu , ale ten pierwszy daje szansę na kolejny......

Ostatnio myslałam duzo, o tym że jestem nic nie warta , nic nie potrafię , nic nie umiem, nie potrafię zklecić paru mądrych zdań , wiecznie ktoś mnie poprawia, zwraca uwagę , "to nie tak ..." , " powinnaś..". Ale chyba posiadam własny rozum by wiedzieć co jest dla mnie dobre,  a może się mylę?

21:41, martyna2525
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 września 2005
wszystkie znaki ......

Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że mam depresję! Oprócz tej cholernej bulimi i to :( .

Jak mam poukładać ten swój swiat, który rozsypał mi się na drobne kawałki jakis czas temu?ja juz nie wiem co czuje , i to co teraz czuję jest prawdziwe i czy rzeczywiście to coś czuję w tej chwili a nie jest to kolejną iluzja?Nie mam żadnego fundamentu by budowac swój swiat , a co dopiero mocny fundament!Muszę znależć choć iskierkę nadzieji, nadzieji na lepsze jutro.....

21:16, martyna2525
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 września 2005
dziękuję

Dziekuję Kirgus za uśmiech :).

Nie moge decydowac o sobie , to coś  co mnie teraz wkurza, wiem sama jestem sobie winna , ale dlaczego nie mozna pozostawić człowiekowi wyboru co do decydowania o własnym życiu i leczeniu??? dlaczego???dlaczego o moim leczeniu ma decydować jakiś urzednik??? kurator - dobre sobie .....gdzie ta wolność do której każdy ma prawo??? zawsze musi być tak, jak chce ktoś ? a skąd wiadomo , że ten ktoś ma rację, a nie ja?

nie chcę tak żyć ............................chce móc sama decydować co dla mnie jest dobre a co nie !!!

17:31, martyna2525
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 września 2005
.......................

" za słaby by można go odczuć , a rośnie w siłe zabija spokój, boję się ,on zabiera wszystko mi, wszystko czym mogłam żyć,tak bardzo tkwi gdzieś we mnie, dławi oddech przenika moje wnętrze, ból ,jest dzisiaj mym kochankiem, bo to on może zniszczyc wszystko .....on niebem jest, on jest piekłem ,dlatego daje by zabrać duzo więcej,oto gra, której posmak czuje ja, nigdy ty, kto mnie podtrzyna gdy zabraknie sił,kto poda rękę w zamian nie chcąc nic kto powie mi gdzie mam iść dalej"

cała ja ze swoimi wątpliwosciami , emocjami, przeżyciami.....................sama walczę w swojej chorej głowie , naprzekór wszystkim , którzy we mnie już nie wierzą...........................................

Ale nie poddam się słyszycie  NIE PODDAM SIĘ !!!

00:38, martyna2525
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 września 2005
upadły anioł....

A tak było dobrze wczoraj :( , a dzisiaj znów kołowrotek góra dół, i znów mi nie zależy na niczym i nikim ....nawet na sobie chyba już , coć gdzieś tkwi we mnie iskierka nadzieji ze bedzie kiedyś lepiej.......ale cóż mi z iskierki nadzieji ?? kiedy dzień jest bez wpadek , to się uśmiecham , uśmiecham się do siebie - będzie dobrze- , dam radę i trwam w przekonaniu że tak jest.............................dotąd dopóki nie polegnę jak dzisiaj , czuję się koszmarnie......................

Ileż można ???? 12 kg od czerwca , z tego 6 od połowy sierpnia.................nie mogę tak dłużej- znikam jest mi stasznie zimno, włosy wychodzą garściami, paznokci już nie mam, cera szaro biała , a oczy kiedyś duże i błękitne- dziś puste dalekie spojrzenie podkrążonych oczu , NIECH TEN KOSZMAR SIĘ W KOŃCU SKOŃCZY!!!

20:50, martyna2525
Link Komentarze (2) »
sobota, 17 września 2005
nowe nadzieje

Uczę się panować nad sobą , nad własnymi relacjami z osobami mi bliskimi. Już nie karze się za cudze decyzje jak dawniej , już nie obwiniam się za sprawy, na które nie mam wpływu, poprostu je akceptuję takie jakie są - choć czasem nie jest to łatwe.

Zdarzają się upadki , nawet często , dni w które znów schodzę w dół zamiast piąć się do góry.Czasen tak ciężko jest wstać z łóżka ................ciężko jest żyć...

Mam wokół siebie ludzi na których mi zależy,doceniam to że są obok. Doceniam ze mnie kochają , i chcą mojego dobra, zawsze chcieli -tylko ja ich nie słuchałam, oni mówili, a do mnie nie docierało. Byłam slepa i głucha na innych- już tak nie jest..............................."mówcie do mnie ja słucham"...

19:56, martyna2525
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 września 2005
emocje

Jak rozpoznawać , czuć , rozmawiać o emocjach? jak??? tak wiele muszę się jeszcze nauczyć ..........................

Fizycznie czuję się dobrze , natomiast psychicznie żle- ktoś lub coś zabrało mi emocje, jak mam tak żyć? nie umiem się odnależć w tym świecie....NIEPOTRAFIĘ!!! jakim prawem ktoś lub coś zabrał mi wszystko co mam ? została taka straszna PUSTKA .......................

przeczytałam kolejny raz zdanie z książki :

"niektóre osoby pochłonięte tworzeniem świata, do którego nie zdoła przeniknąć żadne zagrożenie z zewnątrz, rozwijają w sposób przesadny mechanizmy obronne wobec obcych ludzi, nieznanych miejsc
i nowych doświadczeń - zubażając swój wewnętrzny świat. Wtedy nieodwracalne szkody zaczyna wyrządzać Gorycz. Głównym celem ataku Goryczy -jest wola. Ludzie dotknięci tą chorobą tracą chęć do czegokolwiek
i po upływie kilku lat nie są w stanie wyjść ze swego świata, bo zużyli już przecież zapasy energii na zbudowanie wysokich murów broniących dostępu do upragnionej rzeczywistości."

czyżby było tak i u mnie?

09:28, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2005
podstawy upadły........

Musiałam się wyrwać choć na chwilę z tych murów , na spacer wśród deszczu bez parasola , coprawda ludzie patrzą na mnie trochę dziwnie - ale co mi tam.......ich problem.

Sama sobie zadaję pytanie czy terapia skutkuje??? sama nie wiem .............jest raz gorzej, raz lepiej...........................nie wiem, czy będę kiedykolwiek patrzeć na jedzenie z ochotą , smakiem a nie obrzydzeniem!Nie mogę patrzeć na ludzi na ulicy jak coś jedzą , a już nie wspomnę gdyby mieli troszkę nadwagi...................... wywołuje to we mnie wstręt i nudności- to nie jest normalne!!!

Nie zacznę teraz roku akademickiego wraz z innymi, może od listopada, jak mogłam, tak pózno zabrać się za siebie !!!!!!staciłam wiele...........kurcze ............część znajomych, nie wiem ,co bedzie z tym rokiem - może bedę musiała wziąść urlop zdrowotny, pracę ......................jestem PUSTKĄ ....................z straszną przeszłością ....................bez nadzieji na przyszłość..........................

Dlaczego muszę tak dużą płacić karę za NORMALNOŚĆ............!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:(

10:35, martyna2525
Link Komentarze (2) »
piątek, 09 września 2005
szpital......

Stało się coś co wiedziałam, że w końcu nastąpi- niestety :(!!!!Jak długo mozna jeść i zwracać wszystko? jak długo? otóż u mnie to trwało bardzo długo, 7 długich lat, lat zmarnowanych na niczym , cały świat kręcił się wokół jedzenia lub nie jedzenia.....i tak wkółko.Od marca codziennie , codzienny rytuał, cały dzień nic do ust prócz wody mineralnej, wieczorem uczta i ubikacja.Nie panuję nad tym, nie ważne gdzie jestem ale zawsze wiedziałam czym się to skończy. Przez te 3 miesiące , było juz naprawdę żle , myślałam o terapi, gdzieś poza środowiskiem, w którym pracuję , w innym ośrodku......cóż ale tylko myślałam...i nic nie robiłam . Owszem robiłam , trułam organizm kolejnymi środkami przeczyszczającymi , kolejnymi tabletkami , które powodują przyspieszenie spalania tłuszczu, jadłam - owszem- głównie wtedy gdy ktos zaczynał juz się coś domyślać , 2 jajka w ciągu całego dnia , 2 kromki wazy , jogutr naturalny, to było wsystko . I co i waga szła w dół a ja " szalałam ze szczęscia" - jak dziecko, które dostało cukierka. Szłam w dół ciągle podążałam w dół. Najgorzej było w pracy, tam zaczeli coś się domyslać , choć o tym dowiedziałam się dopiero parę dni temu, gdy straciłam przytomność , wydało się mimo że zaprzeczałam- że jem i nic mi nie jest. Niestety , ordynator zarządał  " albo zacznie pani terapię albo się bedziemy musieli porzegnać..", trafiło we mnie , ale nie to, że muszę się leczyć , tylko to że muszę się lepiej ukrywać , i mówić że się leczę , byłam zła nie na siebie ze nic nie robię ale na siebie że pozwoliłam by się wydało.........................................................to był koszmar , płacz, łzy , i żadnych poważnych decyzji, brnełam w to dalej..........................Chodząc do pracy spotykałam się z wzrokiem politowania ,  wiedziałam co myślą , " niewłaściwa osoba na niewłaściwym miejscu" ,   " jak może pomagać osobą chorującym na zaburzenia odrzywiania , skoro sama choruję.."

Dlaczego piszę w czasie przeszłym ? Bo tak było jeszcze tydzień temu , takie było moje myślenie....taka byłam ja ....

Jestem na przepustce ze szpitala ,pierwsza ......mam nadzieję że nie otatnia . Mój kochany przyjaciel , zaprowadził mnie do lekarza , tak jak stałam w progu otwierając drzwi - tak mnie wziął za rękę i zaprowadził ............był płacz " ja nie chcę tak "," ja chcę po swojemu"," sama dam sobie radę przecież wiem, jak to się robi" , "nie jest tak żle", " nic mi nie jest".....A On milczał , jak nigdy , nic nie mówił , nie tłumaczył ...............poprostu szedł do przodu.............. Weszedł ze mną , role się odwróciły , ja milczałam i płakałam on mówił ....................mówił ...mówił . Lekarz uznał ,że powinnam się zgodzić na hospitalizację , bo ..................... wniesie sprawę o ubezwłasnowolnienie - jako stan zagrażający życiu..............................zgodziłam się .

Wstyd mi , że sama się do tego doprowadziłam !!!!!!!!! straciłam zaufanie ważnych dla mnie ludzi, moich przyjaciół , i bliskich . Nie jest kolorowo , nie jest idealnie ,nie jest nawet dobrze- ale pokonuję swój upór !Chciałabym nauczyć się jak żyć , żyć bez wagi i centymetra w dłoni. Bo w ludziach jest ważne coś więcej niż ciało.......

Piotruś, DZIĘKUJĘ ...... uwierzyłeś we mnie, wtedy gdy nikt nie wierzył , nawet ja.........................

21:37, martyna2525
Link Komentarze (2) »
sobota, 03 września 2005
dwie twarze mojego JA

Czuję się okropnie z faktem że posiadam dwie twarze...........................zresztą zawsze tak było , zawsze one były chyba dwie !!!!! przez ten czas tutaj czyli 2 miesięcy , była jedna - naprawdę. Nie miałam sił by wstać z łóżka i wyjść gdziekolwiem , było mi zimno i żle. Zmuszałam się jedynie by wstać i iść do pracy, ale nic poza tym.Wszystko jedno mi było czy jest dzień czy noc - bo i tak nie mogłam spać, nie mogłam jeść , nie mogłam żyć! Mówiłam to na co miałam ochotę ( czyli powiedziałam że choruję - nietety:(, ale osoby nie zrobiły nic ,przeciwko mnie jak i nic dla mnie)Wtedy gdy było mi żle, miałam jedną twarz - tą złą. Raniłam innych , wzywałam reagowałam złością ( poza pracą).

Teraz jest lepiej, zaczynam się cieszyć rzeczami które dostrzegam wokół siebie. Często wychodzę , ostatnio newet na ognisku byłam i grając na gitarze  zabawiałam towarzystwo.Dużo spaceruję , łażę po skałkach wszędie tam gdzie nie ma ludzi dla wyrównania stanu emocjonalnego. Uśmiecham się - nawet szczerze , jestem milsza dla ludzi wokół, nie wdaję się w niepotrzebne dyskusję, schodzę z drogi tym którzy atakują , choć bronię własnego zdania.

 Ale moja druga twarz jest nadal , ukrywam się nadal, raz jestem zdecydowana na leczenie , innym razem uważam że jestem zdrowa i nie potrzebuję leczenia. Czasem wydaje mi się.  że mam coś podobnego jak " syndrom studenta medycymy" - czyli przebywając w środowisku chorych na ED , wydaje mi się że też to mam.

20:17, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2