Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
środa, 30 września 2009

Dziś uświadomiłam sobie, że nie kontroluję swoich emocji gniewu, płaczu. Od samego rana szał, zaczeło sie w pracy, nie miła sytuacja dla mnie, bo toś jest zmeczony, zły na kimś " trzeba odreagować"  - dzis trafiło na mnie. Nie wiem czy na czole  mam napisane " przypie......... to ci przejdzie?!" ?? w każdym razie tej osobie przeszło mi juz nie za bardzo- skończyło sie jak zwykle. U mnie to już jest tak jak u palaczy sięganie po papierosa w chwilach zdenerwowania i stresu. W zwiazku z tym ze zwykłego dnia zrobiła sie sieczka, ktorej passa trawała do końca dnia.
W ramach poprawy kondycji poszlam do księgarni.Kupiłam mądrą książkę , napisana przez terapeutkę ktora sama cierpiała na pewien rodzaj zabrzeń odżywiania - kompulsywne objadanie. Zabrałam się za czytanie, rzeczywiście mądre słowa układają sie w mądre zdania. Może to wszczepi we mnie iskierkę nadziei na normalnośc? Póki co czuje sie sponiewierana.

20:22, martyna2525
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 września 2009

co to jest " normalne jedzenie?"Jak wyglada ? ile to jest na ilość? bo jakość to wiem. Mam tak że balansuję - bo nie wiem jak to jest. Z ed męczę sie juz kilka dobrych lat , całe moje dorosłe zycie. Wiem że to nie sztuka ale dla mnie coś. Zawsze było albo za dużo albo za mało. Jaki jest środek miedzy jabłkiem a  słoikiem dzemu wiśniowego? W moim życiu albo gościły tylko jabłka i mandarynki i cola light, albo dużo za dużo głownie słodkich rzeczy.
Wiec gdzie ten złoty środek?

dietetyk nie prostał moim oczekiwaniom, ok wręczył mi diete na pismie ale odesłam przede wszystkim do psychologa.
 Mimo wszystko uśmiecham sie do siebie, bo po raz pierwszy poprostu weszłam, powiedziałam o co chodzi, bez macactw kombinwania i myślenia na "zaś", nie zdaża sie mi to, a zwłaszcza u ludzi zwiazanyh z poradnictwem jakimkolwiek.

17:08, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 września 2009

Noc należała do tych kaliber " ciężki" , nie wytrzymałam musiałam isć sie przejść. O 2 w nocy cichaczem by nikogo nie obudzić wyszłam na spacer.Widziałam księżyc i tylko on wskazywał mi drogę, ulice są ciemne ( ponoć z oszczędności). Czy spacer spełnił swą " terapeutyczna " moc ? chyba juz ją stracił jakiś czas temu, ale stał się jedyną zdrową forma rozładowanie tego co we mnie. Nie wiem jak długo to ma trwać ale to męczy.
Moj organizm oszalał chyba juz na amen. Jestem grzeczna jak nigdy a on szaleje ze hej. W tym tygodniu 3 razy wizyta na SORze z częstoskurczem z powodu niskiego potasu- a nie wymiotuje przecież. Jedna wizyta PR w nocy przy ataku astmy, poprostu chyba jest mu z tym żle i nie może sie zaadoptować do faktu - zdrowe jedzenie. Nie rozumiem go :(.

09:13, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 września 2009

teraz juz wiem, że nie jest łatwo....
Staram się, mogę powiedzieć że dzisiejszy dzień jest 6 dniem zdrowym. Już sama nie wiem kiedy jest łatwiej, czy jak jestem w domu czy poza nim? Prowadzę tryb życia gdzie w zasadzie w domu tylko nocuję.Jeśli już to mam tyle rzeczy do zrobienia, że  do póżna w nocy mam  wypełniony czas robiąc kilka rzeczy na raz. Nie mam czasu by myśleć - i dobrze. Po za domem jest teoretycznie łatwiej,  tylko nie umiem jeść poza nim, gorzej jest po powrocie do domu.Dlatego przeanalizowałam ostatnio zapisujac co kiedy i dlaczego. Pomogło mi to uświadomić sobie, dlaczego to robię i kiedy najczęściej,  dlaczego tak, a nie inaczej.Przez te 6 dni próbowałam inaczej, rozumniej i ze świadomością "ilości i jakośći". Udało się, choć w tym momencie jest mi najtrudniej poradzić sobie z " napięciem" jeśli chodzi o emocje. Nie kontroluję go, spacer juz nie pomaga aż tak, próbuje nim jakoś dac sobie radę .... nie działa i nie wiem co z tym zrobić.Bo zachowania jakie znam nie koniecznie są tymi które chce stosować.Druga sprawa to jedzenie " przy ludziach", nie umiem nie potrafię. To ze tak jest dostarcza większego " zainteresowania " niż gdybym jadła :(. Nie lubie tak, licze że z czasem to zmieni się, że zmieniajac swoje nawyki uda mi się, normalnie podejść do kanapki np w pracy.
Codziennie sama siebie przekonuję, że mi się uda, że dam radę, że ten dzien szybko minie i zaliczę do udanych. Tylko dokąd ja tak pędzę? gdzie mi się tak spieszy? mam wrażenie że uciekam, tylko nie dokońca wiem przed kim czy przed czym....

19:47, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 września 2009

Dziś mam dzień pod hasłem NIE ZASŁUGUJĘ!
 - nie zasluguję na to by spać na łóżku, spie na podłodze;
 - nie zasługuje by rozmawiać z kimś dobrym miłym i ciepłym, 
   milczę większosć dnia;
 - nie zasługuje na miłośc i zrozumienie,  niezrozumie nigdy;
 - nie zasuguję na inne życie bez chorób, leków i szpitali i tak  
   je marnuje wymiotując itp.
 - nie zasługuje na pomoć, i tak nie umiem z niej skorzystać
 - ...

...przyzwyczaję się, mój oranizm się powoli też przyzwyczaja, już nie poraża mnie codziennie bólem żołądka przy zjedzeniu czegokolwiek, nie upada bez mojej zgody,tak często i byle gdzie, kiedy chce, tylko nie chce zasnąć kiedy mu karzę- nie posłuszny jest, ale już niedługo.

19:30, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 września 2009
:(

Znowu boli fizycznie, cholerna jesień a przecież mamy jeszcze słońce :(. Nie wyobrażam siebie póżniejszych miesięcy z słota pluchą i mgłą. Można zwaryiować z bólu? Leki póki co pomagają, staram się jak najżadziej po nie sięgać, wytrzymać , być dzielną. Nie zawsze się daje, sięgam  po te slabsze by stłumić i przeczekać w ostateczności sięgam o te mocniejsze, te po których nie moge prowadzić samochodu, nie odczuwam przyjemności, znieczulam się i czuję sie jak w innej bajce. Chyba tej lepszej bez bólu.
Chciałabym dzis tylko się przytulić, tylko być nie mówić tylko trwać . DZIS TAK BARDZO NIE CHCĘ BYC SAMA :(((

19:14, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 września 2009
odwiedziny

Przyszła do mnie dziś w nocy, była blada , kredowoblada  tak jak ja czasem, nie poznałam jej. Miała czarny płaszcz, zapytała czy "chcesz iść ze mną ? "siedząc  na łóżku, łapiąc oddech nie wiedziałam co odpowiedzieć. Mówiła "tyle razy chciałaś  bym przyszła po Ciebie, byłam blisko ale to nie był ten czas. Dziś przychodze chodz , tam jest bezpieczniej, tam nie ma łez, nie ma wyrzutów sumienia. Tam jest łagodniej,  tak jest słońce woda i piasek, o ktorych tak marzysz. Tam nikt nie zabroni Ci gór- chodz" Wyciągneła dłoń, powiedziałam " chcę" wyciągajac dłonie w jej stronę natknełam sie na zimno innej dłoni- lekarza.Po zastrzyku Hydrocortuzonu ona odeszła na zawsze, a ja pozostałam tutaj , jak zwykle zapomniana. Z zaleceniami " dbania o siebie"  bo ostatnie infekcje mnie bardzo osłabiły. Znowu tylko  " zycie". 

08:12, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 września 2009
Zwaryiowałam już chyba do końca w tym moim świecie. Ostatnio chodzę jak mała bomba, z opóżnionym zapłonem i cykam sobie cyk cyk cyk. Cały tydzień byłam grzeczną dziewczynką , taka ułozoną i nie mowiącą NIE, nie zadajaca zbędnych pytań - robiącą swoje i już. Zawsze jak choruję moje ciało, dusza ma spokój, mogła by góry przenosić. Ale zawsze przychodzi taki czas, że ciało dochodzi do siebie po mniejszym lub większym odstępie czasu, zaczynam swoje. I wczoraj nie wytrzymałam.... wyrzuty sumienia mnie zeżarły w całości.  Dziś było lepiej zdecydowanie, odebrałam wyniki badań, po tym jak juz wszyscy i każdy z osobna je skomentował, sama nie mogłam uwierzyć w to co widziałam na skrawku papieru. Pewnie bedzie " spokój" przed kilka dni jako coś w rodzaju szoku. A może wydarzy sie ten upragniony i wypłakany cud? ja już jestem w stanie zgodzić sie na kompromis, taki jak kiedyś byle by móc spokojnie funkconować.Tylko nikt mi  nie daje możliwosci kompromisu. Życie jest zbyt brutalne i nie ma w nim miejsca na " życie na pół gwizdka", wyścig szczurów niszczy. Nie wiem czy ja nadaje sie na taka walkę.
22:35, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 września 2009

Uderzyło mnie to strasznie, powodując bezsenność - odejście 30letniego człowieka zawsze uderza, za wcześnie, niesprawiedliwie.....

07:59, martyna2525
Link Komentarze (2) »
niedziela, 13 września 2009
czy tym razem się uda?

Uda mi sie przerwać ten ciąg jedzenie -wymiotowanie? czy tylko zostanie to w moim umyśle? czuję sie silniejsza, by coś z tym zrobić. Już zaczełam sie tak przyzwyczajac do tego, że to stało sie moją codziennością, że przyzwyczaiłam sie dotego i O ZGROZO zaczeło mi to nie przeszkadzać. Bardziej mi przeszkadza bujanie nastrojowe i ciągłe przygnebienie czasem zwana chandrą -u mnie kilkutygodniową. Nie rozstawałma sie odstatnio z butelkami alugastralu i litrami go wypijałam, białe mleko powodowało  błogie uczucie bez bólu.
Urządziłam przed sama sobą przedstawienie po co? nie wiem ? Dla  własnego lepszego samopoczucia? by nadal okłamywac siebie?
Pozegnainie b! .......................................choc nie wierzę że to sie uda :(
Dziś zjadłam posiłek zwyczajny, zwymiotowałam i tak ilka razy dla" właściwego pożegnania" zrobiłam sobie kąpiel z pianą olejkami i świecami.Pozwoliłam mojemu zmęczonemu ciału zasnąć przy płynącej muzyce.........

zaczął sie nowy dzień, lepszy miejmy nadzieję.
Teraz potrzebuję wsparcia i rozmowy z kimś kto wie(niewiele jest takich osób ) i nie będzie osądzać oskarżać a wysłucha i poprostu będzie. Ktoś jest chętny?????

19:07, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2