Walka z samą sobą, z swoja chorobą -przeciw wszystkim i wszystkiemu.
RSS
wtorek, 15 grudnia 2009
sprawiedliwość

Dziś gdy tylko się dowiedziąłam, zemdlałam. Zanim doszłam do siebie i zdążyło mnie zemdlić, odpłynełam. Cała Polska od kilku dni o tym mówi, a ja jak zwykle gdzieś daleko. W końcu go złapali... mam nadzieje, że spotka go tam gdzie jest najpaskudniejsze rzeczy na świecie!Nie! nie! nie! śmierć, śmierć byłaby wybawieniem dla niego, niech cierpi!!!
Jakie ja mam spaprane życie.

czuję sie w więzieniu myśli, wszystko wróciło...

nie umiem zapomnieć...
nie umiem zasnąć.......
nie umiem odejść....

18:54, martyna2525
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 grudnia 2009

traktuje swój organizm jak śmetnik...

21:34, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 grudnia 2009
sen - pragnełam śnić o tęczy której...

sen... nawet on nie chce dać mi ulgi i odpoczynku. Budzę się w nocy bo sny przychodzą, co noc inny, jakże okrutny. Śni mi się śmierć pod jadącym pociągniem, ludzie umierający obok, w lżejszym wydaniu rozwody i rozstania... 
zrywając się nie mogę uspokoić się do rana.
czuje, że zgubiłam się.............. próbuję,  ciągle jeszcze za mało, za wiele jest do zrobienia, za dużo " poluzowałam". Zabawa z dziećmi, gitara i gorąca tea  uspakaja, ale czy na tyle by  mój spokojnie zasnąć choć tej nocy?

Nie ma mnie, ktoś mnie okradł z miłości nadziei i wiary. To co prowadzę to tylko zbedne życie robota. Zautomatyzowane dogłebnie, nie czuję, nie pragnę, nie marzę.Przecież człowiek powinien mieć marzenia? nie można żyć bez nich. Ja nawet nie chce już walczyć o poprawę jakości życia- będzie co ma być, gorzej nie bedzie niż w tym momencie.
Wiara była, mocna i gorąca, pozwalała wstać gdy się upadło. Pozwalała przebaczać i czuć się dobrze. Uśmiechać się i odnajdywać w życiu. Kierunkowskazem stawała się na rozdroju dróg....
Dziś czuje się jak wrak wypalony.... nie ma sensu w takim zyciu.


 Lepiej jest umrzeć stojąc niż żyć na kolanach- bo czyż życie jest tak miłe a pokój tak słodki, aby był kupiony za cenę łańcuchów i niewolnictwa? Przebacz mi, Wszechmogący, nie wiem jaką drogę obiorą inni, ale jeśliś na los mój wrażliwy, to daj mi wolność, albo daj mi śmieć !

17:40, martyna2525
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 grudnia 2009
wreszcie śnieg
Pada śnieg, już w nocy zaczął płatki tak spadały delikatnie by nikogo nie urazić, zdecydowanie inaczej niż słowa, ktore trafiały prosto w tą część, w którą nie powninny. Przecież nie powinno to tak boleć prawda?
SŁOWA bolą....
....nie mogłam zasnąć. Nie chciałam uciekać kolejny raz - mam dość uciekania.Znane mniej bezpieczne schematy tez nie wchodziły w grę- nie chcę już tak.Dałam upust emocjom  w najbardziej zdrowy sposób.....
Trzepot skołatanego serca i ból żołądka obudził mnie o 3 w nocy( nienawidze sterydów!) i nie dał mi zasnąć. Wziełam się za gotowanie, mam jedno wielkie pobojowisko w kuchni, i tony dań do rozdania. I jedna sprzeczkę za sobą o porę i ilosć co oczywiście dotyczyło się kogoś przypuszczeń,  bo komuś sie wydaje, że wie wszystko.
Zreszta po ostatnich wydarzeniach w moim życiu, jeszcze ciężej się żyje. Nie ufność, brak zrozumienia, ciągłe podejrzenia i oskarżenia. Każdy kęs publiczny staje mi w gardle, bo spotyka sie z wzrokiem " pewnie znowu...".
Czuję sie zapędzona w miejsce bez wyjścia, zastraszona mniej bo nie maja już takiej władzy jak kiedyś. Żle mi z tym.
08:57, martyna2525
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 grudnia 2009
szpital

Pobyt w szpitalu powoduje, że odpowiedzialność za życie spada na personel - tak łatwiej prawda?. Mnie z tym nie koniecznie jest łatwo- chce sama decydowac - zawsze chciałam.
Zostać z własną pustka na szpitalnym łóżku wśród osądów
" to ta co siebie krzywdzi"  piętno bulimi przeszkadza. Łatwiej jest mówić" to przeszłość" a gdy to jest terażniejszością?
Życie zniszczone czyje ? moje a mogłam przecież inaczej przeżyć.Czuję się taka przegrana.
Leki to kolejny dylemat niezdyscyplinowanej martyny po rozmowie z lekarzem spowodował pustkę, czuję że w zasadzie nic nie czuje a powinnam? przynajmniej czuć złośc na rutyne i zaszufkadkowanie.
  Czego pragnę? już tylko odnaleść siebie, bo pokochać nie umiem a może poprostu będą tą zgorzchniałą staruszka w wieku niespełna 30 lat?

po rozmowie z kimś czuję sie rozgrzeszona, tym co robie bo " to choroba na całe życie" można czasami, w trudnych chwiach dać sie ponieś i " zaszaleć" niebezpiecznie ale zaszaleć.Bo raz na pół roku na kwartał, na miesiac to nic straszniego- tylko "nie przywiazywac do tego wagi- traktowac to normalnie jako coś zwyczajnego" . Czy to rozwiązanie dla mnie? takie poczęści na skróty, ale kto nie chce chodzić na skróty by szybciej zdobyć cel?

21:54, martyna2525
Link Komentarze (1) »
niedziela, 22 listopada 2009
cichutko

Żyj!- powiedziała nadzieja... 
Bez Ciebie nie mogę - odparło cicho życie... !

22:49, martyna2525
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 listopada 2009
chora

Żle sie czuję, choroba znowu powaliła, a nie mam jak chorować. Moja odporność jest zerowa, łapie wszystko co sie rusza. Przerzygałam sobie życie, wiec trudno sie dziwić że odporności też nie mam. A wew mnie jest smutek, który wyciska codzienne łzy.
Łzy , które potrafia kapać w autobusach, w sklepie, w pracy - bezradnosći i obojętności. Nie wiem co mam z własnym życiem zrobić i żle mi z tym. Ile mogę stać na rodrożu dróg? Nawet nie mam sił by siebie niszczyć... ale wiem, że wszystko czego sie teraz dotykam niszcze. Niszcze relacje międzyludzkie, wczoraj wywaliłam pacjenta za drzwi, tracę kontrole nie tylko nad swoim życiem, ale też nad zachowaniem.
W próbie desperacji zadzwoniłam, wykonałam mały krok w dobrym kierunku, tylko nie wiem co dalej? czy dotrzymam słowa, które sobie samej dałam?Bo jak już nie chce dorażnej pomocy, wskazań do leczenia i tyle, a ja nie chce żyć tak
pusto i bezpłciowo. Nie bardzo chcę leków, chodz wiem ,że teraz będą porzebne i to zanim  cokolwiek z sobą zrobię. Bo przyszła pora roku, w której zdecydowanie częściej coś mi szepta " idz" tam gdzie nie bedzie juz cierpienia.
Mam mnóstwo wątpliwosci bo tabl niczego nie zmieniaja w moim życiu.Potrafię je gromadzić niełykać. Za dużo wątpliwosci, za dużo strachu lęku, za dużo...... za mało wiary w to, że to może sie udać.

A może poprostu nie nadaję sie tutaj, to nie moja epoka , nie mój " cyrk". Może to była pomyłka, że jestem tu i teraz?
Właśnie zakładam maskę i idę do ludzi by nieść " pomoć " bo na tym polega moja praca, a w sercu duża dziura, bo duszy brak.

08:52, martyna2525
Link Komentarze (4) »
niedziela, 15 listopada 2009
starzeje się

Starzeję się, skoro nagminnie zaczełam słuchac Edyty Geppert

http://www.youtube.com/watch?v=3LuWXY50RsI

Edyta Geppert

Zamiast

Ty, Panie tyle czasu masz,
Mieszkanie w chmurach i błękice,
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz,
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka,
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać.
Ja się nie skarżę na swój los,
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję że,
Że chyba wiesz co robić Panie?

Ile mam grzechów, któż to wie,
A do liczenia nie mam głowy,
Wszystkie darujesz mi i tak,
Nie jesteś przecież drobiazgowy.
Lecz czemu mnie do niebios bram,
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak,
Jak gdybyś chciał uczynić świętym.
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Nie proszę więcej niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że,
Że chyba wiesz co robisz Boże?
To życie minie jak zły sen,
Jak tragifarsa, komediodramat,
A gdy się zbudzę, westchnę cóż,
To wszystko było chyba zamiast.
Lecz póki co w zamęcie trwam,
Licze na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie myśl,
Przecież nie jestem tu za kare.
Dziś czuje się jak mrówka,
Gdy jakiś but tratuje jej mrowisko.
Czemu mi dałeś wiare w cud
A potem odebrałeś wszystko.
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Choć wiem jak będzie jutro rano,
Tyle powiedzieć chciałam Ci,
Zamiast pacierza na dobranoc.
Dostrzegłam, że chyba " chodzę " na baterie słoneczne. Ile jedno małe słoneczko może zrobić w zyciu ludzi? wiele , bardzo wiele. Mnie nastraja takim wew działaniem. Potrafie godzinami siedzieć na balkonie, nie koniecznie w samotności :).
Czuję wew metamorfozę, ale za wcześnie by o niej pisać. Musze ciut z nią pobyć, przyzwyczaić sie do faktu ... 

Przez te kilka dni wolnego, starałam sie pilnować. Posiłki o stałych porach w określonej ilości i jakości. Porzegnałam się z makaronami, które tak lubie. Bo nie wiem czy  je lubie dlatego że sa ok czy dlatego, że łatwiej je było zwracać? Kiedys wróce do nich dla ich smaku, tak jak do innych potraw, z  którymi musiałam sie rozstać. Sprzątajac liście w ogrodzie urządziąłam wielkie ognisko, gdzie spaliłam wszystkie " diety cud" , książki zwiazane z ed, tabele kaloryczne, nawet swoją pracę dyplomową.... wszystkiego już nie ma,  zostało to co w głowie, ale  postaram sie  z tym też uporać.
Noc zaowocowała płaczem takim, który nie dołuję a oczyszcza. Taki płacz pomaga zmyć wszystkie te " winy", na które nic nie działa. Opatulona dusza i ciało w bandarzach zasneło snem spokojnym.
14:51, martyna2525
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 listopada 2009

 Kilka dni wolnych, pozwoliły odpocząć ogarnąć nieład panujący  wewnątrz mnie i na zewnątrz. Ale zdąrzyłam zepsuć TV, klawiaturę do komputera i kilka drobnych rzeczy.... samo wyszło.
Nawet pokusiłam się by upiec chleb...taki zwyczajny- niezwyczajny bo mój.
Tak listopadowo z odrobiną słońca wspominam dawne chwile i dni, te dobre i radosne, nie chce rozpamiętywać tych złych. Już wystarczy, za długo to trwało, za wiele kosztowało, sprawiło że zmieniłam się w sposób " niekontrolowany". Nie podoba mi się
osoba, którą się stałam oj nie podoba... świadomość rzecz święta.
Pytanie na ile moge zmienić to co we mnie? na ile moją świadomość mogę wykorzystać? popracuje nad tym. Póki co pracuję na tym na co mam wpływ, nie zamierzam się znęcać nad sobą za wszystkie boleści świata. Nie odpowiadam za wszystkich, skoro za siebie nie do końca moge odpowiadać.Zaczełam delikatnie, po raz kolejny i znowu, odbić sie i iść. Ostatnio dolegliwosći gastryczne nasiliły się, jak zwykle po takich tygodniach. Mój organizm zaciągnął hamulec reczny, skoro nie słuchałam jak delikatnie hamował. Zbuntował sie na całego, po nawodnieniu, kroplówkach doszedł do siebie- przynajmniej ciut. Wiem, ludzie nie są głupi i nie zawsze wierzą w to co im mówisz- niestety. Ale od pon będe grzeczna, obiecałam  sobie, komuś obiecałam, że poprosze..... póki co nie umiem.

13:25, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 listopada 2009
cd
Nie czuję smaku jedzenia. Nie potrafie powiedzieć czy cos jest słone,smaczne czy nijakie. Jedzeniowo liczy się ilość i to, że
" muszę" , muszę jeść i wymiotować. Ostatnio walczyłam sama z soba z tym " muszę" i udało się tylko jeden jedyny dzień, tak jeden jedyny dzień bez wymiotów i bez jedzenia.Jakoś zapętliłam sie w tym sama z sobą, albo zero albo dużo- głupota. Czuję sie tak jakbym stoczył wielka walkę o życie i zdrowie - i ok stoczyłam ja i pamiętam ile mnie to kosztowało, ale to było już dawno, a ja czyje, że nie mam sił na nic wiecej. Jakby to co sie stalo kilka lat temu zabrało mi wszystkie siły, chęci i sens. Teraz pozostała pustka i poczucie niepotrzebnego balastu własnego życia.Czuje sie nie potrzebna, a sama sie izoluję jak mogę. I znowu kolejny tydzien rolety w całym mieszkaniu zasłonięte, nie chce widzieć tego co na zew. Kiedys w końcu skleje jakieś fundamenty własnego ja. Moze nie dzis , nie jutro ... ale kiedys.
21:55, martyna2525
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43